Herbuś: Nie czuję się gwiazdą!

    Herbuś: Nie czuję się gwiazdą!

    Elżbieta Zemsta

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    - Święta spędzę w gronie rodziny i przyjaciół. Tym razem wszyscy odwiedzą mnie w Warszawie i to ja będę gospodynią.

    - Święta spędzę w gronie rodziny i przyjaciół. Tym razem wszyscy odwiedzą mnie w Warszawie i to ja będę gospodynią. ©D. Łukasik

    Edyta Herbuś zdradza nam swoje plany na święta, mówi o życzeniach noworocznych i o tym, czym dla niej jest popularność.
    - Święta spędzę w gronie rodziny i przyjaciół. Tym razem wszyscy odwiedzą mnie w Warszawie i to ja będę gospodynią.

    - Święta spędzę w gronie rodziny i przyjaciół. Tym razem wszyscy odwiedzą mnie w Warszawie i to ja będę gospodynią. ©D. Łukasik

    Ten rok należał do Edyty Herbuś. W krótkim czasie stała się jedną z najpopularniejszych artystek w Polsce. Producenci seriali zabiegają o jej obecność, a firmy reklamowe biją się o jej zdjęcia. Czy popularność zmieniła piękną dziewczynę z Kielc?

    Na spotkanie z nami Edyta Herbuś umawia się w swojej ulubionej kawiarni w centrum Warszawy - w "Pędzącym króliku". Jest to lokal w stylu retro, utrzymany w tonacji czarno-białej.
    W tle słychać spokojną muzykę, a na prośbę Edyty kelnerki ją ściszają, aby lepiej było rozmawiać. Pochodząca z Kielc tancerka przychodzi punktualnie, ubrana jest w króciutką dżinsową spódniczkę i wysokie kozaczki. Ma na sobie również słodką, żółtą bluzeczkę z wizerunkiem Myszki Miki. - To dlatego, że mam zaraz nagrywanie dubbingu do bajki i stwierdziłam, że ta koszulka wprowadzi mnie w dobry nastrój - tłumaczy z uśmiechem.

    Edyta pierwsza zaczyna rozmowę. Pyta o Kielce i o to, czy jak zawsze na placu Konstytucji stoi choinka. - Już tak dawno nie byłam w domu. Tęsknie - przyznaje szczerze.

    * Nauczyłaś się już życia w Warszawie? Były na początku kompleksy małomiasteczkowe?

    - Nie. Nie miałam takich kompleksów. Odkąd zaczęłam tańczyć, mieszkając jeszcze w Kielcach, moje życie ciągle było "na walizkach". Wyjeżdżaliśmy na turnieje, pokazy, szkolenia po całej Polsce i za granicę. Nigdy nie miałam problemu z odnalezieniem się w dużych miastach. Czasem tylko z orientacją w terenie, ale miałam świetnego "przewodnika" - Tomka, mojego partnera.

    A tak na poważnie, to jedyną rzeczą, jakiej się obawiałam, to tego, że w tej ogromnej Warszawie, pełniej dziwnych dla mnie wówczas ludzi nie znajdę prawdziwego przyjaciela. W Kielcach zostawiłam rodzinę i przyjaciół, z którymi byłam zżyta od dziecka i pielęgnowałam mocno te przyjaźnie. Przyjeżdżając do stolicy, myślałam sobie, jak w takim ogromnym mieście sobie poradzę, bez "moich ludzi"? A mam taki charakter, że potrzebuję wokół siebie przyjaznych dusz. Okazało się jednak, że szybko przyciągnęłam do siebie kilka "dobrych duszków".

    * Masz za sobą bardzo intensywny rok. Rola w nowym serialu, udział w programie, gdzie musiałaś się sprawdzić jako piosenkarka, występ w pełnometrażowym filmie. Jakie wrażenia u schyłku roku?

    - Bardzo pozytywne. Pojawiło się bardzo wiele ciekawych propozycji i można powiedzieć, że w moim życiu zawodowym to był rok dużego kroku do przodu. To, że pojawiła się okazja zagrania w serialu, to że tak jak mi się wymarzyło, pojawiała się szansa zagrania głównej roli w filmie - to są znaki, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Nie ukrywam, że było też tylko momentów kryzysowych.

    * Kryzysowych? Czyli jakich?

    - Wspomniałam o tym specjalnie, żeby móc wrócić do momentów dla mnie ważnych. Myśląc o kryzysie, mam na myśli kilka nieuzasadnionych ataków w mediach na moją osobę. W takich właśnie momentach zaczynały się rodzić w mojej głowie pytania - czy rzeczywiście droga, którą podążam jest dla mnie odpowiednia? Czy w tym wielkim dziwnym świecie jest na pewno miejsce dla mnie, czy może powinnam się wycofać, bo za dużo w nim tych przykrych emocji, zbyt mało prywatności.

    Zawsze jednak w momencie całkowitego kryzysu okazywało się, że są ludzie, którzy w całkowicie bezinteresowny sposób potrafią okazać swoją sympatię i, że istotne jest dla nich to, że mogą mnie zobaczyć w telewizji, że trzymają za mnie kciuki, wysyłają sms… To były dla mnie momenty bardzo ważne. Pozostające na długo w mojej świadomości. Okazuje się na szczęście, że jednak nie wszyscy czekają, aż ktoś się potknie i życzą mu jak najgorzej. Dowiedziałam się nawet, że tworzą się moje fankluby i to było dla mnie całkowite zaskoczenie, ale takie bardzo sympatyczne.

    * Rzesze młodych tancerek w Polsce marzą o karierze Edyty Herbuś. Jesteś dla wielu autorytetem. Jak się z tym czujesz?

    - Jest to na pewno miłe, ale niesie za sobą ogromną odpowiedzialność, z której zdaję sobie sprawę. Wiem, że nastolatki szukają sobie wzorców. Nie można tylko zapominać o tym, że niektóre "gwiazdy" za wszelką cenę chcą zwrócić na siebie uwagę, często w zbyt wyzywający i wulgarny sposób. Nie jest to godne naśladowania. Jeśli zaś chodzi o mnie, to jeśli miałabym wybór, chciałabym, żeby moje życie było przykładem na to, że warto walczyć o spełnienie własnych marzeń.

    Chciałabym być postrzegana jako osoba, która nie bała się podjąć wyzwania, zaryzykowała i coś dla siebie wygrała. Nie ukrywam, że duże znaczenie mają też bliscy. Osoby, które wierzą w nasz sukces i trzymają kciuki, bo to dodaje skrzydeł.

    * W Polsce okrzyknięta już zostałaś mianem gwiazdy. Czujesz się gwiazdą, co to dla ciebie to oznacza?

    - Dla mnie to bardzo duże słowo. Na to miano trzeba pracować całe życie. Nie czuję się gwiazdą. Jestem osobą popularną czy rozpoznawalną. Są tego oczywiście plusy i minusy. Mam też świadomość, że na to, co się dzieje teraz w moim życiu, pracowałam ponad szesnaście lat i ciężko nadal pracuję! Z drugiej jednak strony nigdy nie zabiegałam o popularność, dostałam ją nagle od losu.

    To nie jest wcale łatwe, odnaleźć się od razu w tej sytuacji i nie popełnić żadnego błędu. W jednej chwili stałam się osobą będącą na świeczniku, każda rzecz, którą zrobiłam, gdzie się nie pojawiłam - było natychmiast komentowane i oceniane. Ja zawsze reagowałam spontanicznie. Moją zasadą jest "pozostać sobą za wszelką cenę". Jednym podoba się to, co robię, a innym nie. Tak jak to w życiu bywa - nie da się dogodzić każdemu. Nie mam zamiaru się dostosowywać, tylko po to, żeby się przypodobać jakiejś kolejnej "ważnej" pani. Wówczas co rano będę mogła uśmiechnąć się do swojego odbicia w lustrze…

    * Teraz masz mnóstwo propozycji, jesteś na topie. Zaproszenia do udziału w reklamach, do użyczania głosu w bajkach, propozycje serialowe, wywiady, sesje, film. Nie boisz się momentu, gdy minie twoje pięć minut?

    - Często mnie o to pytają dziennikarze i zawsze odpowiadam - że nie, nie boję się! Nie jestem osobą, która od dziecka miała marzenie, że chce być sławna i nigdy do tego nie dążyłam za wszelką cenę. Nie funkcjonuję tylko po to, aby pokazywać się w telewizji. Moją wielką pasją jest taniec i to od niego wszystko się zaczęło. Jeżeli nawet przestaną dzwonić telefony ze świata show-biznesu, to będą dzwonić w innej sprawie.

    Wiem dobrze, że tylko ciężką pracą można odnieść sukces i nie mam zamiaru "spocząć na laurach". Na pewno zawsze będę miała swoją pasję i pracę. Mam dużo zainteresowań i nie wiążą się one tylko i wyłącznie z telewizją. Z drugiej zaś strony - Dlaczego szczęście miałoby przestać się do mnie uśmiechać?

    * Wiem, że nie miałaś w tym roku czasu na wakacje. Czy w święta zdołasz odpocząć, gdzie je spędzisz?

    - W tym roku po raz pierwszy to ja będę gospodynią podczas wigilii. Moja rodzina i przyjaciele przyjadą do Warszawy i w moim nowym mieszkaniu urządzimy prawdziwą, tradycyjną polską wigilię. Będzie dwanaście potraw, miejsce wolne dla niespodziewanego gościa.

    * A co z życzeniami noworocznymi. Wymyśliłaś już jakieś szczególne?

    - Na razie napisałam list do Świętego Mikołaja i schowałam go szczególnie głęboko, ale jak się Mikołaj postara, to na pewno go znajdzie. Nie będę zdradzać, co bym chciała dostać, bo mi się nie spełni. Jeśli zaś chodzi o życzenia noworoczne, to na razie jestem szczęśliwa z tego, co dzieje się w moim życiu zawodowym.

    Spełniają się moje marzenia i życzyłabym sobie, żeby ta dobra passa trwała również w przyszłym roku, żeby pojawiały się możliwości do robienia nowych fajnych rzeczy, do dalszego rozwoju. A poza tym przydałoby się, aby prywatnie też było miło… Oczywiście życzę mojej rodzinie, czyli mamie, tacie dwóm braciom i Tomkowi wszystkiego najwspanialszego, bo gdy wiem, że u nich jest wszystko w porządku, to wtedy dopiero śpię spokojnie.


    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Mała Miss i Mały Mister 2016. Dodatek w czwartek, 8 grudnia

    Mała Miss i Mały Mister 2016. Dodatek w czwartek, 8 grudnia

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!