Trzema autobusami do Kielc

    Trzema autobusami do Kielc

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Nasz czytelnik ze Starachowic do Kielc jechał trzema autobusami i dotarł w końcu dzięki komunikacji miejskiej.

    Nasz czytelnik ze Starachowic do Kielc jechał trzema autobusami i dotarł w końcu dzięki komunikacji miejskiej. ©archiwum

    - Trzema autobusami PKS jechałem w czwartek wieczorem ze Starachowic do Kielc. Nie dotarłem - opowiada starachowiczanin.
    Nasz czytelnik ze Starachowic do Kielc jechał trzema autobusami i dotarł w końcu dzięki komunikacji miejskiej.

    Nasz czytelnik ze Starachowic do Kielc jechał trzema autobusami i dotarł w końcu dzięki komunikacji miejskiej. ©archiwum

    - Po awarii trzeciego pojazdu, jaka miała miejsce pod Kielcami, skorzystałem z podmiejskich autobusów - dodaje.
    W sprawie feralnego kursu autobusu PKS Starachowice informowali zbulwersowani mieszkańcy telefonujący do redakcji.

    DO TRZECH RAZY SZTUKA...

    Autobus miał wyjechać o godzinie 18.15 ze Starachowic.
    - Byłem na godzinę 20 umówiony w Kielcach, więc zależało mi, aby zdążyć na czas - opowiada jeden z pasażerów.
    - Podjechał autobus, kupiliśmy bilety i zajęliśmy miejsca. Kierowca wysiadł z auta zajrzał pod maskę i poinformował nas, że temperatura silnika wzrosła i autobus nie pojedzie. Czekaliśmy na drugi autobus. Podjechał za około 20 minut. Wyjeżdżając z dworca ze zdziwieniem stwierdziliśmy, że autobus nie skręca w kierunku Kielc, ale jedzie w przeciwną stronę. Pytany kierowca poinformował nas, że jedziemy do bazy, podmienić autobus, bo... ten też nie może jechać do Kielc.
    W bazie PKS, jak informuje nasz rozmówca, pasażerowie spędzili kolejnych kilkanaście minut czekając na trzeci autobus mający ich zawieźć do Kielc.
    - Ludzie byli coraz bardziej zdenerwowani kolejnymi minutami opóźnienia. Zapytałem pani w dyspozytorni czy można otrzymać zwrot za bilety. Pani poleciła mi wsiadać do autobusu, bo inaczej w ogóle nie pojadę... - Wyjechaliśmy trzecim pojazdem.

    Jak dalej opowiada mężczyzna i ten autobus nie okazał się bezawaryjny. - Mijając tablice z napisem Kielce poczuliśmy duszący zapach i po chwili z głośników i wentylatorów buchnął dym. Autobus zatrzymał się, pasażerowie otworzyli okna i wysiedli z pojazdu. Nie wiem co było dalej, bo ja chcąc dotrzeć na miejsce wybrałem autobus kieleckich linii miejskich.

    PASMO NIESZCZĘŚĆ

    O komentarz do sytuacji, jaka miała miejsce w czwartek wieczorem poprosiliśmy prezesa PKS Starachowice Władysława Gościńskiego. Jak nas poinformował, w ciągu ostatnich dni był nieobecny w pracy i nic na temat wspomnianej sytuacji nie wie, ale sprawdzi.

    - Taki fakt miał miejsce - informuje. - Zamieszanie powstało w związku z tym, że jeden z kierowców wziął niezapowiedziany urlop na żądanie, drugi wrócił z trasy i zgodnie z przepisami kodeksu pracy nie mógł wyjechać ponownie, bo miał limit godzin na ten dzień wyczerpany. Ponadto były dwie awarie autobusów. W jednym zerwały się paski klinowe, a w drugim pękło kolanko i wyciekł płyn. Auto mogło jechać i dojechało do Kielc, ale musiało być schładzane. Awaria nie stanowiła zagrożenia dla bezpieczeństwa pasażerów - dodaje.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Mała Miss i Mały Mister 2016 - kandydaci. Zgłoś dziecko

    Mała Miss i Mały Mister 2016 - kandydaci. Zgłoś dziecko

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!