Oni proszą nas o jałmużnę

    Oni proszą nas o jałmużnę

    Marcin Bona

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Jadwiga często siedzi przed wejściem do tunelu na ulicy Żelaznej. Twierdzi, że zbiera pieniądze na jedzenie.

    Jadwiga często siedzi przed wejściem do tunelu na ulicy Żelaznej. Twierdzi, że zbiera pieniądze na jedzenie. ©M. Bona

    Przez kilka godzin są w stanie uzbierać od 20 do 50 złotych. Najczęściej spotykamy ich przed kościołami, ale także na głównych ulicach Kielc.
    Jadwiga często siedzi przed wejściem do tunelu na ulicy Żelaznej. Twierdzi, że zbiera pieniądze na jedzenie.

    Jadwiga często siedzi przed wejściem do tunelu na ulicy Żelaznej. Twierdzi, że zbiera pieniądze na jedzenie. ©M. Bona

    - Kto chce to rzuci kilka groszy. Jeden mówi, że nie ma, drugi, że sam chętnie by stanął tak jak ja. Moja skromna renta nie wystarcza, a jak przyjdzie niedziela, to nawet 50 złotych tutaj uzbieram - mówi 50-letni Janusz.

    Przed katedrę przy ulicy Jana Pawła II w Kielcach przychodzi od 6 lat. Można go zobaczyć co drugi dzień około godziny 9, bo wtedy zaczyna zbiórkę. Wraca do domu o godzinie 15. Zazwyczaj zbiera 20 złotych.
    Mówi, że to niedużo jak na jego wydatki, bo dwóch synów i żonę ma na utrzymaniu. W roku 1992 potrącił go samochód. Jest po trepanacji czaszki i ma problem z chodzeniem. 400 złotych renty nie wystarcza na jedzenie i opłacenie rachunków. Niedziela jest najbardziej dochodowym dniem dla Janusza. Udaje mu się zebrać nawet 50 złotych.
    - Wychodzące z kościoła starsze kobiety najchętniej dają pieniądze. Na nastolatków nie liczę, bo wiem, że oni też nie mają. Ważne, że mi nie dokuczają - mówi Janusz.

    KAŻDY GROSZ SIĘ LICZY
    - Bardzo proszę! Na jedzenie będę miał i ubranie... Naprawdę, bardzo proszę!- krzyczy Nikołaj do mijających go przechodniów.

    47-letniego Nikołaja z Mołdawii można spotkać przed wejściem do tunelu przy dworcu PKP w Kielcach. W ręce trzyma plastikowy kubek przeznaczony na pieniądze. Co chwilę wyciąga go przed siebie prosząc o kilka groszy. Przychodzi tutaj dwa razy w tygodniu, spędzając trzy lub cztery godziny. To wystarczy na zebranie 40 złotych. Drugą ręką wspiera się o kulę do nogi. Potrącony przez samochód musiał przejść operację. Teraz trudno mu chodzić. Żeby wykarmić siebie, troje dzieci i żonę woła do ludzi o pomoc. Zimno, deszcz i ból nogi nie zniechęca wytrwałego Nikołaja, bo każdy grosz się liczy.

    - Dziś przyszedłem o godzinie 8.30. Zebrałem niewiele. Dają po 20 groszy, 2 złote, różnie. Tyle ile mogą. Ja modlę się do Boga o zdrowie dla tych ludzi, bo dzięki nim mogę kupić coś do jedzenia i ciepłe ubranie na zimę - dodaje.
    - Jak uda mi się załatwić mieszkanie z drugim pokojem, to wezmę cię mamo - przytacza słowa syna 56-letnia Jadwiga.

    Nie ma już iskry nadziei. Jest bezdomna od dwóch lat. Najczęściej śpi na dworcu PKP w Kielcach. Mówi, że w schroniskach nie chcą jej nawet słuchać, bo mówią, że nie mają już wolnych miejsc. Ma dwóch synów. Żaden z nich nie może jej przygarnąć. Czasami wspomogą drobną sumą, lecz głównie utrzymuje się z datków przechodniów. Na schodach do tunelu na ulicy Żelaznej przychodzi kilka razy w tygodniu. Od godziny 9 siedzi trzymając w ręku karteczkę informującą, że jest bezdomna. Przed sobą stawia kubek, czekając na drobne monety.

    - Siedząc cały dzień uzbieram 20 złotych. Są też dni, że wystarczy tylko na zakup chleba i masła. Kilka dni temu kobieta przyniosła mi buty zimowe. Były ciaśniejsze od moich, ale wiem, że chciała dla mnie jak najlepiej - z żalem wspomina Jadwiga.
    Michał ma 14 lat. Od kilku lat upodobał sobie chodnik koło bazaru przy ulicy Seminaryjskiej w Kielcach. Spotkaliśmy go tam o godzinie 10. Powiedział, że zostanie do wieczoru.

    - Zbieram na jedzenie, mam ojca kalekę, poza tym zbliżają się święta, zatem każdy grosz się przyda - mówi klęczący na betonowym chodniku Michał.
    Nie rusza się z tego miejsca. Tym bardziej przed świętami, gdy bazar oblegają tłumy ludzi. Co chwilę słychać dźwięk rzucanych do kubka monet. Wyciąga rękę z pojemnikiem mówiąc, że już ma kilkanaście złotych. Przeważają małe nominały: 50, 20 groszy. 5 złotych też się znajdzie. W ciągu dnia jest w stanie zebrać 40 złotych.

    KAŻDY DOSTANIE POMOC
    - Trudno mi mówić o stale żebrzących osobach w Kielcach, bo nie znam ich tożsamości informuje Stanisław Łasiński, zastępca kierownika do spraw bezdomności w Kielcach. - Zdarza się, że proszący o jałmużnę to osoby mające renty lub inne źródło dochodu. Żebrzą, bo nie mają pieniędzy na alkohol bądź papierosy. Najczęściej obierają za cel miasta, gdzie ludzie ich nie znają. Przechodnie często są życzliwi i pomagają im, a niektórzy omijają obojętnie.
    Każdy zgłaszający się do nas bezdomny na pewno otrzyma doraźną pomoc. Nie możemy odesłać człowieka w potrzebie, tym bardziej teraz, kiedy na dworze jest zimno - dodaje Stanisław Łasiński, zastępca kierownika do spraw bezdomności w Kielcach.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Strefa Imprez

    Wideo

    Galerie zdjęć

    Polecamy

    Mała Miss i Mały Mister 2016. Dodatek w czwartek, 8 grudnia

    Mała Miss i Mały Mister 2016. Dodatek w czwartek, 8 grudnia

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!