Michał wraca do mamy

    Iwona Rojek

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Pani Katarzyna Pabis ma nadzieję, że już nikt nie rozdzieli jej z synem.

    Pani Katarzyna Pabis ma nadzieję, że już nikt nie rozdzieli jej z synem. ©A. Piekarski

    - Odzyskałam wreszcie syna - cieszy się kielczanka Katarzyna Pabis, o której pisaliśmy wielokrotnie.
    Pani Katarzyna Pabis ma nadzieję, że już nikt nie rozdzieli jej z synem.

    Pani Katarzyna Pabis ma nadzieję, że już nikt nie rozdzieli jej z synem. ©A. Piekarski

    - W piątek otrzymałam telefon z pogotowia opiekuńczego i powiedziano mi, że mogę przyjechać po Michała, bo sąd zmienił orzeczenie. Szczęśliwa pojechałam po niego i wreszcie po prawie dwóch latach jesteśmy razem.

    O matce, której nie chciano oddać dziecka przebywającego w Placówce Opieki Doraźnej "Azyl" pisaliśmy wiele razy. Powodem tej decyzji były złe warunki domowe i niezaradność opiekuńcza. Teraz Michał wraca do mamy.

    Pani Katarzyna opowiada, że w taki sam, zaskakujący sposób, w jaki straciła swoje jedyne dziecko, w taki je odzyskała.
    - Miała być jeszcze jedna sprawa sądowa, przesłuchiwani świadkowie, a tu nagle taka niespodzianka, trudno mi uwierzyć w to, co się stało i kto na to wpłynął. - Może rzecznik praw obywatelskich albo rzecznik praw dziecka, gdzie się odwoływaliśmy - zastanawia się. - Wcześniej wydano postanowienie o zabraniu mi Michała, bez mojego udziału, z tego powodu, że jestem niezaradna życiowo i pod moją nieobecność umieszczono go w pogotowiu, a teraz nagle mi go oddano. Ciężko mi to wszystko pojąć.

    Anna Jaros-Ryba, dyrektor pogotowia opiekuńczego, które obecnie nazywa się Placówką Opieki Doraźnej "Azyl", mówi, że też była zaskoczona nagłym postanowieniem sędziego, w piątek otrzymali telefon z sądu o wydaniu dziecka, ale musi respektować wyroki, więc Michał wrócił kilka dni temu do matki.
    - Najbliższy czas pokaże, czy mama sprawdzi się w tej roli i czy zda powtórny egzamin z rodzicielstwa - mówi dyrektor. - Osobiście nieco w to wątpię, bo nie bardzo chciała z nami współpracować, ale sąd dał jej szansę. Ostatnio Michał miał nauczanie indywidualne, bardzo ważne jest, aby kontynuował naukę, lepsze byłoby, gdyby chodził do szkoły integracyjnej i miał kontakt z rówieśnikami. Mama musi spełnić też wiele innych zaleceń. Pracownik ośrodka dopowiada, że Michał musi chodzić na terapię indywidualną i grupową placówki wsparcia dziennego, która mieści się właśnie przy "Azylu", mama ma leczyć syna u okulisty, foniatry, laryngologa i logopedy, a także składać comiesięczne sprawozdania do sądu rodzinnego z opieki nad dzieckiem.

    W Sądzie Okręgowym w Kielcach powiedziono nam, że faktycznie postanowiono dać matce ostatnią już szansę. Przypomnijmy, że w pierwszej instancji zapadł wyrok o skierowaniu 14-letniego Michała do domu dziecka, ale mama się odwołała i na pierwszej rozprawie apelacyjnej, która odbyła się w grudniu, zapowiedziano kolejną, gdzie mieli być przesłuchani świadkowie i zasięgnięty wywiad u psychologa. Nieoczekiwanie zmieniono orzeczenie.

    - Postanowiliśmy dać tej kobiecie szansę i zmieniliśmy orzeczenie - wyjaśnia Teresa Kołbuc, przewodnicząca Wydziału II Cywilnego. - Z wywiadu kuratorskiego wynika, że mama jest osobą spokojną, nie ma nałogów i przy wsparciu odpowiednich instytucji może sobie poradzić. Bardzo walczyła o odzyskanie swojego dziecka, co przemawia na jej korzyść. Nie było podstaw, żeby dziecko nadal przebywało w placówce opiekuńczej.

    Pani Katarzyna cieszy się z takiego finału, choć sceptycznie podchodzi do nałożonych na nią wymogów. - Jestem matką i ja sama najlepiej wiem co dla mojego dziecka jest najlepsze - uważa. - Przecież tak nie sprawdza się i nie kontroluje innych rodzin, gdzie dochodzi do różnych patologii. Wiem, do jakich lekarzy pójść, mam chyba prawo wybrać sobie lekarza, a w terapii i tym, że w ogóle żyję, w czasie tych przeżyć najbardziej pomógł mi terapeuta Dariusz Łuczak ze Świętokrzyskiego Centrum Profilaktyki i do niego chcę nadal chodzić z synem, a nie do "Azylu". Mam przydzielonego kuratora i on będzie wiedział, co się u mnie dzieje, a wypisywanie co miesiąc sprawozdań do sądu zabiera mnóstwo czasu, przecież ja muszę wychowywać syna, a nie zajmować się papierkową robotą. Jutro zamierzam pójść do dyrektor Anity Stanisławskiej prosić o pomoc w załatwieniu najbardziej odpowiedniej szkoły dla syna.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Strefa Imprez

    Wideo

    Galerie zdjęć

    Polecamy

    Mała Miss i Mały Mister 2016. Zgłoś dziecko!

    Mała Miss i Mały Mister 2016. Zgłoś dziecko!

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!