Ziemia pełna pocisków

    Mateusz Bolechowski

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Muzealnicy zapewniają, że w czasie poszukiwań zawsze zachowują szczególną ostrożność.  - Nie wolno dotykać żadnych pocisków - radzą.

    Muzealnicy zapewniają, że w czasie poszukiwań zawsze zachowują szczególną ostrożność. - Nie wolno dotykać żadnych pocisków - radzą. ©M. Bolechowski

    W powiecie skarżyskim jest jeszcze mnóstwo niewybuchów z czasów wojny. Trafiają się i nowsze znaleziska.
    Muzealnicy zapewniają, że w czasie poszukiwań zawsze zachowują szczególną ostrożność.  - Nie wolno dotykać żadnych pocisków - radzą.

    Muzealnicy zapewniają, że w czasie poszukiwań zawsze zachowują szczególną ostrożność. - Nie wolno dotykać żadnych pocisków - radzą. ©M. Bolechowski

    Coraz częściej saperzy przyjeżdżają do Skarżyska po odnalezione niewybuchy. Jak twierdzą, teren naszego powiatu jest jednym z najbardziej obfitujących w wojenne pozostałości. Każdy kontakt z niewybuchem to śmiertelne zagrożenie, ale mało kto się tym przejmuje.

    Nie wystrzelone nigdy pociski, niewybuchy, amunicja z różnych okresów. Zdaniem fachowców powiat skarżyski jest pełen groźnych militariów. Każdego roku znajdowane są kolejne, ale tylko część z nich trafia w ręce saperów.
    Ludzie po znalezieniu niewybuchów zachowują się czasem skrajnie nieodpowiedzialnie, choć kontakt z ładunkami wybuchowymi grozi przecież śmiercią. U nas do tragedii jeszcze nie doszło, ale niebezpieczeństwo cały czas jest. Szczególnie teraz, kiedy w całym powiecie budowy idą pełną parą. W trakcie ziemnych robót często wykopywane są pociski.

    Spuścizna historii

    Teren powiatu skarżyskiego w czasie ostatniej wojny był miejscem wielu walk. We wrześniu 1939 roku walki polskiej armii z Niemcami miały miejsce w Łącznej i Ostojowie, Skarżysko zostało zbombardowane. Z tego okresu w ziemi pozostała zakopana przez nasze wojska broń, ukryta przed Wehrmachtem. Potem były lata potyczek i bitew partyzanckich. Armia Krajowa miała swoje składy broni i amunicji. W czasie okupacji w Skarżysku stacjonowały oddziały niemieckie, w obecnej dzielnicy Książęce także batalion niszczycieli czołgów, wyposażony w ciężki sprzęt pancerny.

    W 1945 roku przyszli Sowieci. Każda ofensywa, zmiana linii frontu, potyczka, skutkowała nowymi pociskami i niewybuchami, ukrytymi w lasach i leżącymi w ziemi. Stąd tak duża liczba wojennych pozostałości na naszym terenie. - Szczególnie dużo amunicji znajduje się na Górze Baranowskiej między Suchedniowem i Skarżyskiem. Czasem nawet deszcz wypłukuje tam z ziemi pociski - mówi Artur Buńko, dyrektor Muzeum Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej.

    Śmierć czyha przy zabytkach

    Muzealnicy, poszukujący broni z czasów wojny, bardzo często natykają się na amunicję. W skarżyskim muzeum stoi korpus niemieckiego czołgu PanzerKampfWagen IV, odnalezionego na świętokrzyskiej ziemi. Widać na nim cięcie acetylenowym palnikiem. Złodzieje złomu chcieli pociąć czołg na blachy. Przybycie historyków uratowało im życie, cięcie skończyło się kilka centymetrów od luku amunicyjnego, w którym było ponad 40 sprawnych pocisków armatnich.

    Gdyby płomień doszedł do nich, nastąpiłby wybuch. Dwa pociski były też we wraku czołgu "Pantera", wyciągniętego z Nidy. W ubiegłym roku muzealnicy natknęli się na skład pocisków niemieckich do wyrzutni rakiet Nebelwerfer. Kilka lat temu nad Kamionką w Suchedniowie odnaleziono jaszcz amunicyjny wypełniony pociskami artyleryjskimi. - Zasada jest jedna - kto chce żyć, nie dotyka pocisków - mówi Buńko.

    Wyjątek od zasady

    W latach 90. zrobiono jeden wyjątek od tej zasady. Wtedy w lasach suchedniowskich odnaleziono prawdziwy unikat, brytyjski odpowiednik niemieckiego panzerfausta, wyrzutnię pocisków Piat. Pochodziła z samolotowego zrzutu. Wraz z Piatem był zapas pocisków. Też unikatowych. Muzealnicy zabrali do swojej placówki wyrzutnię. Dzięki wielu zabiegom udało się im ocalić przed zniszczeniem także kilka pocisków. Znaleziono specjalistę, który je rozbroił i dziś można je oglądać w skarżyskim muzeum, są jednym z najcenniejszych eksponatów. - Ale to była wyjątkowa sytuacja. Kiedy tylko znajdziemy jakieś pociski lub niewybuchy, absolutnie ich nie ruszamy i natychmiast informujemy o znalezisku władze terenowe i saperów. Tylko oni mogą się nimi zająć - zaznacza Artur Buńko.

    Mina na rowerze

    Dyrektor Buńko wspomina, jak pewnego razu do muzeum przyjechał mężczyzna, który na bagażniku swojego składaka wiózł... minę talerzową. - Była uzbrojona w zapalniki. Bardzo niebezpieczna. Szczęście, że nic się nie stało - wspomina dyrektor. W ostatnim czasie w Skarżysku były dwa przypadki jeszcze większej beztroski. W grudniu w niedzielę zaalarmowano policję, na skrzyżowaniu ulic Towarowej z Żurawią w trawie leżały trzy niewybuchy. Policjanci i strażnicy miejscy pilnowali ich prawie przez dobę. Zabrali je saperzy z jednostki wojskowej w Kielcach.

    - To niemieckie pociski artyleryjskie kalibru 105 milimetrów - rozpoznał je starszy sierżant Mariusz Mazur, dowódca patrolu. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że policja ustaliła osobę, która je podrzuciła. Z naszych informacji wynika, że to zbieracz złomu. Wykopał niewybuchy i chciał je sprzedać na skupie. Kiedy właściciel odmówił ich przyjęcia, właściciel je porzucił.

    U was tego pełno

    W kilka dni później saperzy znów mieli pełne ręce roboty. Cztery sowieckie pociski moździerzowe kalibru 82 milimetry znaleziono na granicy gmin Skarżysko-Kamienna i Skarżysko Kościelne, przy ulicy Racławickiej. - Powiat skarżyski obfituje w takie pozostałości. Często jesteśmy w tych stronach - przyznaje chorąży sztabowy Robert Krasowski, dowódca patrolu saperskiego, który zabrał pociski. W poprzednich latach podobnych znalezisk było dużo. W ubiegłym roku pojedynczy niewybuch znaleziono przy ulicy Krakowskiej. W latach 90. głośno było o półtonowej bombie lotniczej, którą przypadkowo odkryto pod kioskiem. Skąd biorą się podrzucane niewybuchy?

    Najczęściej wykopują je zbieracze złomu albo natrafiają na nie budowlańcy. Nieoficjalnie mówi się, że czasem w widoczne miejsca podrzucane są właśnie znajdowane w czasie robót, groźne militaria. Wezwanie saperów na miejsce oznacza zawsze zamknięcie placu budowy przynajmniej na jeden dzień. Bywa więc, że budowlańcy sami przenoszą je w inne miejsce i informują o znalezisku policję.

    Broń niesprawna do czasu

    Można się zastanawiać, dlaczego nadal tyle jest niebezpiecznych pocisków z czasu wojny. - Trzeba rozróżnić niewypały od niewybuchów. Niewypały znajdują się w lufach broni, nie wypaliły w czasie strzału. Niewybuchy to wystrzelone pociski, które nie eksplodowały, bo nie zadziałał zapalnik albo zapalnik był uderzeniowy, a pocisk nie trafił w twardy cel, tylko zarył w miękką ziemię. Są też znajdowane w ogóle nie użyte naboje. Wszystkie one są groźne. Niebezpieczeństwa eksplozji nie ma tylko w przypadku odnalezienia skorupy pocisku, który wybuchł. Ale zwykła osoba nie powinna podejmować się próby rozpoznawania, z jakim rodzajem ma do czynienia - mówi Artur Buńko.

    - Zawsze po odnalezieniu trzeba oznaczyć miejsce znaleziska i natychmiast poinformować organ władzy terytorialnej. Nie wolno pod groźbą utraty życia dotykać pocisków, o próbach rozbrojenia ich nawet nie ma co mówić. Nigdy nie wiadomo, w jakim stanie znajduje się najczęściej stary, skorodowany pocisk. My w specjalnej szufladzie samochodu saperskiego zabieramy niewybuchy do zdetonowania na poligonie - mówi sierżant Mazur.

    Posiadanie nielegalne

    Warto pamiętać, że posiadanie znalezionej amunicji czy nawet starej broni jest przestępstwem, zagrożonym nawet do ośmiu lat więzienia. Posiadaniem jest każde władanie bronią palną lub amunicją, bez względu na to, czy ma się zamiar zatrzymać wymienione przedmioty przez dłuższy czy krótszy okres. Dlatego nawet krótkotrwałe władanie bronią palną lub amunicją bez wymaganego zezwolenia jest przestępstwem.

    Przed takim dylematem stanął wędkarz, który znalazł w zalewie rejowskim jedenaście sztuk amunicji pistoletowej różnych modeli. Ktoś wrzucił ją do zbiornika, a anonimowy mężczyzna natrafił na nią brodząc w wodzie. Przekazał ją nam, by uniknąć policyjnych procedur. Oddaliśmy ją w ręce policji, trafi do ekspertyzy w laboratorium balistycznym. Wojennymi pozostałościami, które legalnie, a co więcej, bezpiecznie, można zabrać do domu jako pamiątkę, są puste łuski wystrzelonych pocisków. Ale osoby nie znające się na broni, a szczególnie dzieci, nie powinny w ogóle dotykać jakichkolwiek elementów uzbrojenia. Dla własnego dobra.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Wszystkie komentarze (1) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Strefa Imprez

    Polecamy

    Mała Miss i Mały Mister 2016 - kandydaci. Zgłoś dziecko

    Mała Miss i Mały Mister 2016 - kandydaci. Zgłoś dziecko

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!

    Wideo

    Galerie zdjęć