zdrowie-i-uroda
    Wybierz miasto:

    Służbowa miłość

    Beata Alukiewicz

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Według różnych ankiet seks w miejscu i godzinach pracy uprawia od 40 nawet do 65 procent respondentów. I co ciekawe, dotyczy to przede wszystkim osób dobrze wykształconych, nieźle zarabiających, mających pewną pozycję zawodową. Przyczyn intymnych stosunków damsko-męskich w firmie jest kilka.



    Czy to miłość...

    Pierwszy ma podłoże uczuciowe. I to wcale nie musi być miłość od pierwszego wejrzenia.
    Ale wspólne przebywanie przez kilka czy kilkanaście godzin, wspólne rozmowy, rozwiązywanie problemów zbliżają. Wiele par i małżeństw zaczęło swój romans właśnie w miejscu pracy. I nie ma w tym nic ani dziwnego, ani zdrożnego. Gorzej, gdy którekolwiek z partnerów nie jest samotne.



    - Taka miłość jest tragiczna - bez względu na to czy jest to uczucie do szefa czy tylko do kolegi - mówi Małgorzata Kaleta, psycholog. - Jest krzywdząca. I tak naprawdę trudno znaleźć z niej dobre wyjście. Zawsze ktoś za nie zapłaci. Zdradzana żona czy mąż, kochanka czy kochanek. Trójkąty to nie najlepsze rozwiązanie.



    Bo jest to najczęściej układ bez wyjścia. On żony i dzieci nie rzuci, więc ona ma go tylko w godzinach pracy i bez perspektyw. A jeżeli nawet on zdecyduje się opuścić dom, to ona ma tę świadomość, że zawsze będzie postrzegana jako ta druga, ta która wyrządziła krzywdę, która była przyczyną tragedii. Traci szacunek w firmie. Psychologowie i psychiatrzy w takiej sytuacji radzą: trzeba przerwać ten związek. Ale jak to zrobić, kiedy z jedną i drugą partnerką (partnerem) widuje się na co dzień? Można tylko zmienić pracę.



    Z resztą ścisłe więzy pomiędzy dwojgiem ludzi zatrudnionych w tej samej firmie nie są dobre nawet w wypadku związków nie obciążonych stałymi partnerami. Przyznają to sami zainteresowani.



    - Nasz związek zaczął się po ponad roku wspólnej pracy - pisze internautka. - Nie wstydziliśmy się siebie, ale postanowiliśmy utrzymywać to w tajemnicy. Głównie z obawy, że jego ujawnienie popsuje atmosferę w pracy, pojawią się nie tyle docinki, ale komentarze: no tak, oni zawsze będą trzymać tę samą stronę. Przy najbliższej okazji zmieniłam firmę i tak jest lepiej.

    Nawet małżeństwo nie powinno pracować razem, a jeżeli już to w odległych, niezależnych od siebie komórkach. A już w żadnym wypadku nie powinno dochodzić do zależności służbowej: on jest jej przełożonym czy na odwrót.



    Patologiczne libido

    Ale seks w pracy niekoniecznie musi się wiązać z jakimkolwiek uczuciem. To może być po prostu chęć rozładowania swoich emocji, zaspokojenia libido, przeżycia czegoś nowego, ryzykownego.

    - Każdy z nas ma swój biorytm dobowy, miesięczny, roczny - tłumaczy seksuolog Paweł Grynda. - I może się zdarzyć tak, że właśnie w godzinach pracy mamy największą chęć na stosunek. Z biologicznego punktu widzenia nie ma w tym nic niezwykłego.



    Tyle, że najczęściej w takich sytuacjach partnera do rozładowania nie szuka się w miejscu pracy, ale albo "pędzi" do domu, albo do agencji towarzyskiej. Natomiast szybki numerek w windzie czy na kserokopiarce jest najczęściej chęcią zaimponowania, późniejszego pochwalenia się, zasmakowania pewnego ryzyka. I tu seksuologowie wypowiadają się na "nie". Medycznie nazywa się to "patologicznym libido".



    Nie wspominając już o tym, że tak naprawdę seks w pracy nie pomaga. Bo choć doznamy chwilowego zaspokojenia, choć przez jakiś czas poziom endorfin (hormonów przyjemności) jest wysoki, to jednak pełną satysfakcję przynosi akt, kiedy to później przez jakiś czas możemy wypocząć, przytulić się do partnera (partnerki), na co w biurze warunków już nie ma. Jeżeli więc już mamy taką ochotę, to lepiej zadzwonić, że się spóźnimy, albo że musimy wcześniej wyjść z pracy.



    Seks dla awansu

    I wreszcie mamy też seks dla awansu. Dawny stereotyp: dyrektor i sekretarka, lekarz i pielęgniarka, prezes i asystentka, kierownik i pracownica, kontroler i kontrolowany(a), itp., itp. Bardzo zły układ i bardzo zły seks dla jednej i drugiej strony. Jedna wykorzystuje swoją przewagę służbową. I co z tego ma, poza poczuciem, że gdyby nie funkcja, to bym jej (jego) nie miał(a). Innymi słowy: bez stanowiska nie jestem w stanie zmusić do zainteresowania sobą, jestem kiepski. Druga strona żyje ze świadomością, że się sprzedaje.



    Poza tym zanim wpadniemy w objęcia służbowego amora, zapamiętajmy jedno: romans w pracy łatwo nawiązać, bardzo trudno go jednak zakończyć. Czasami związek taki zaczyna przypominać małżeństwo. Kochankowie obserwują się w różnych sytuacjach, także wtedy, gdy nie są w najlepszej formie, gdy są zapracowani i nie mają ochoty na amory. Taki układ może trwać latami, częściowo dzięki przekonaniu: przecież zawsze mogę to skończyć, wszystko zacząć od nowa. Tymczasem często jest łatwiej zmienić pracę, niż uwolnić od służbowego kochanka. Nawet, jeżeli fizycznie tym kochankiem przestaje być.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Styl życia

    Polecamy

    Mała Miss i Mały Mister 2016. Dodatek w czwartek, 8 grudnia

    Mała Miss i Mały Mister 2016. Dodatek w czwartek, 8 grudnia

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Pierwszaki 2016 w Świętokrzyskiem. Zobacz wszystkie klasy i zagłosuj

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Konkurs. Do wygrania gadżety do biegania

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!

    Z Echem Dnia możesz wygrać pieniądze i fantastyczne mieszkanie!

    Jedzenie i zabawa

    Na językach