zdrowie-i-uroda
    Wybierz miasto:
    Psychika nam siada. Przez cztery lata ilość zażywanych leków...

    Psychika nam siada. Przez cztery lata ilość zażywanych leków antydepresyjnych wzrosła czterokrotnie!

    Beata Alukiewicz

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Psychika nam siada. Przez cztery lata ilość zażywanych leków antydepresyjnych wzrosła czterokrotnie!
    Alarmują psychiatrzy, ale na problem zwracają też uwagę farmaceuci: przez cztery lata ilość zażywanych leków antydepresyjnych wzrosła czterokrotnie!
    Psychika nam siada. Przez cztery lata ilość zażywanych leków antydepresyjnych wzrosła czterokrotnie!
    I bynajmniej nie chodzi tu o nadużywanie medykamentów - to dotyczy raczej zwykłych uspokajaczy. Natomiast coraz częściej i to zarówno przez psychiatrów, jak i przez lekarzy pierwszego kontaktu pacjentom ordynowane są typowe leki antydepresyjne. Nie dla mody czy "widzi mi się", ale z konieczności, a problem dotyczy około trzech procent całej populacji (wliczając noworodki).

    Ukryte cierpienie

    - Z raportu, który ostatnio czytałam wynika, że około 25 procent pacjentów lekarzy pierwszego kontaktu, to osoby cierpiące nie na choroby związane z funkcjonowaniem ciała, ale mające zaburzenia depresyjne - mówi doktor Martyna Kaleta-Kupiecka, psychiatra ze Świętokrzyskiego Centrum Psychiatrii. - I wcale mnie to nie dziwi. Depresja, ta powodowana tak zwanymi czynnikami zewnętrznymi, a więc niezależnymi od genetyki, staje się epidemią XXI wieku.

    W dodatku bardzo często ma ona charakter ukryty. Co to znaczy? Pacjent skarży się na bóle głowy, bóle w klatce piersiowej, skacze mu ciśnienie, nie może spać, często się poci. Idzie więc po pomoc do internisty. Ten robi wszelkie badania i okazuje się, że fizycznie choremu nic nie dolega. Więc dlaczego jest chory? Bo tak właśnie może się objawiać depresja. Typowo fizjologicznymi dolegliwościami. Dopiero później, przy dokładnym wywiadzie i wykluczeniu fizycznego schorzenia, okazuje się, że to jest depresja.

    Depresja może też od razu dać znać objawami psychicznymi: ciągłe zmęczenie, niechęć do życia, kłopoty z zasypianiem, ciągłe lęki, poczucie strachu i zagrożenia. Innymi słowy: nic mi się nie chce, nawet najprostsza czynność sprawia mi problemy, a subtelne karcenie rodziny czy szefa: weź się w garść przyprawia niemal o myśli samobójcze. Bo człowiek chory na depresję w garść się nie weźmie i doskonale sobie z tego zdaje sprawę.

    Praca na pierwszym miejscu

    Choć najbardziej stresującymi wydarzeniami wpędzającymi nas w depresję jest śmierć bliskiej osoby, rozwód czy ciężka choroba, to jednak z wywiadów lekarskich wynika, że obecnie najwięcej osób cierpi z powodu problemów z pracą.

    - Ciągłe widmo jej utraty, reorganizacje zakładów, niskie zarobki, wyścig szczurów, zła atmosfera koleżeńska, złe układy z szefem, lobbing, niezdrowa rywalizacja, a także brak satysfakcji, poczcie niedocenienia - to jest to do czego najczęściej przyznają się pacjenci - wyjaśnia doktor Małgorzata Kaleta, psycholog. - I wobec tych problemów czują się bezradni. Z kolei kłopoty zawodowe bardzo szybko przenoszą się na grunt prywatny i koło się zamyka. Depresja zatacza coraz większe kręgi.

    Wypadło mi życie

    Niestety, prawdziwa depresja, o której mowa, to nie depresja jesienna, nie przesilenie wiosenne, z którym pacjent może sobie poradzić sam. Tu nie pomogą ziołowe herbatki czy tabletki, korzystanie ze światła, pójście do kina, fryzjera, kosmetyczki. Tu musi już w grę wkroczyć specjalistyczna farmakologia.

    - Prawdziwą depresję zaczyna się leczyć właśnie tabletkami, dopiero później można mówić o jakiejś psychoterapii czy poprawianiu nastroju - tłumaczy doktor Martyna Kaleta-Kupiecka. - Współczesna medycyna dysponuje na prawdę bardzo dobrymi lekami, bez działań ubocznych, nie powodujących senności, otępienia, zobojętnienia, a przede wszystkim uzależnienia. Po nich się zwyczajnie funkcjonuje.
    Dlatego nie powinno się w sytuacji kryzysowej rezygnować z pomocy psychiatry. Samemu, ani przy pomocy rodziny niewiele się zdziała.

    - Jedna z moich pacjentek po pomoc przyszła dopiero po pół roku cierpienia - opowiada pani doktor. - Męczyła się przez sześć miesięcy, była na skraju wyczerpania psychicznego i fizycznego. Ale bała, czy może wstydziła się wizyty u psychiatry. Myślała, że jej to z czasem samo przejdzie. Nie przeszło, ale kiedy po lekach przyszła na kontrolę, przyznała: wypadło mi pół roku życia. Niepotrzebnie.


    Czytaj także

      Komentarze

      Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Styl życia

      Polecamy

      DUB IT Tuning Festiwal. Jak zdobyć bilety?

      DUB IT Tuning Festiwal. Jak zdobyć bilety?

      Miss Lata 2017. Terminarz

      Miss Lata 2017. Terminarz

      Zapomnij o portfelu – płać wygodnie telefonem z Orange Finanse!

      Zapomnij o portfelu – płać wygodnie telefonem z Orange Finanse!

      Scyzoryki Festiwal 2017. Poznaj laureatów

      Scyzoryki Festiwal 2017. Poznaj laureatów

      Jedzenie i zabawa

      Na językach

      Gry