Postawił po piwie

    Arkadiusz KIELAR

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Jaromir Wieprzęć był czołową postacią w Stali w rundzie jesiennej.

    Jaromir Wieprzęć był czołową postacią w Stali w rundzie jesiennej. ©Sławomir Stachura

    - Gram już w piłkę tyle lat, mam za sobą tyle ważnych meczów, że mnie presja wyniku w obliczu czekającej nas walki o awans do drugiej ligi wcale nie przeszkadza - jasno deklaruje 31-letni Jaromir Wieprzęć, jeden z czołowych piłkarzy trzecioligowej Stali Stalowa Wola. Po powrocie z drugoligowego KSZO Ostrowiec popularny "Jaro" znowu błyszczy w "Stalówce" i ma zamiar walczyć z nią o najwyższe cele.

    Piłkarze Stali są po jesieni liderem trzeciej ligi i mają walczyć na wiosnę o drugą ligę, co oficjalnie potwierdził też zarząd klubu.

    - Mamy w zespole doświadczonych piłkarzy, oprócz mnie są Mieczysław Ożóg, Marek Kusiak, Tomek Wietecha, Tadziu Krawiec.
    Dlatego spokojnie, nam się nogi nie ugną, gdy przyjdzie walczyć o drugą ligę, presja wyniku nam nie przeszkodzi - mówi Jaromir Wieprzęć. - Zresztą my tę presję czuliśmy już od szóstej-siódmej kolejki jesiennej, bo szybko było wiadomo, że nie jesteśmy liderem z przypadku i inne zespoły mobilizowały się specjalnie na "Stalówkę". Teraz potrzebne nam są jeszcze wzmocnienia, by wzmóc rywalizację w zespole, na pewno też zdarzą się kartki i kontuzje. Czy nie boję się konkurencji? Jeżeli przyjdzie ktoś nowy, kto będzie lepszy ode mnie, to on będzie grał. Nikt nie powinien czuć się zbyt pewnie, że ma już "zaklepane" miejsce w składzie...



    Najlepsza defensywa

    Wieprzęć po rundzie jesiennej może być dumny z siebie i swoich kolegów za grę w defensywie. Stal straciła tylko siedem goli, najmniej w całej trzecioligowej stawce.

    - W defensywie była w Stali największa rywalizacja - zauważa piłkarz. - Mogli grać w niej oprócz mnie także Andrzej Kasiak, Jacek Maciorowski, Marcin Drabik, Damian Sałek, Marek Kusiak, Tomasz Pająk. I każdy spełniał swoje zadanie, bo w takim meczu z Tłokami w Gorzycach zagrał pierwszy raz w podstawowym składzie Tomasz Pająk i czy odstawał od innych? Według mnie, mieliśmy najlepszą defensywę w trzeciej lidze, ale zadania obronne mają wszyscy w zespole, nie tylko defensorzy. Z takim bramkarzem jak Tomek Wietecha też czuliśmy się pewnie, bo to prawdziwy fachowiec...

    "Jaro" po powrocie do Stali pozytywnie wpłynął na jakość gry zespołu, podobnie jak inni nowi piłkarze - Marek Kusiak, Janusz Iwanicki, Krzysztof Jabłoński.

    - Na pewno nasze przyjście poprawiło jakość gry zespołu, przydało się nasze doświadczenie - mówi Wieprzęć. - W tym zespole ważny był jednak każdy zawodnik, nieważne, czy grał wszystkich 15 meczów czy tylko dwie minuty, a także trenerzy, prezesi, działacze. Wiadomo, że jak jest dobrze, to klepani są po plecach wszyscy, a jak noga się powinie, to wytyka się nas palcami. Ale tak to już jest w piłce...



    Swoje powody

    Obrońca podkreśla dobrą atmosferę w drużynie.

    - Są w Stali doświadczeni zawodnicy i są młodzi, ale nie ma podziałów, każdy wie, co należy do jego obowiązków - mówi "Jaro". - Młodzi może mają teraz inaczej niż za moich czasów, bo mają więcej luzu. Najważniejsze jednak, że tworzymy zgrany kolektyw. Najlepiej widać to było podczas meczu z Sandecją Nowy Sącz, który wygraliśmy 3:1, choć od 4 minuty graliśmy w "dziesiątkę". Bo ja dostałem czerwoną kartkę za nakrycie piłki rękoma w groźnej sytuacji. Potem byłem na siebie zły, bo mogłem to inaczej rozwiązać, zablokować piłkę, ale to były ułamki sekund. Po meczu miałem swoje powody do radości, postawiłem chłopakom po piwie...



    Warto powtórzyć

    Przed powrotem Wieprzęcia z KSZO do Stalowej Woli mówiło się, że nie najlepiej będą układać się jego relacje z trenerem Sławomirem Adamusem, z którym był podobno w konflikcie.

    - Kiedyś może wyniknęła jakaś różnica zdań pomiędzy nami, ale to brało się z różnicy wieku, gdy graliśmy jeszcze razem w Stali - mówi zawodnik. - Adamus jest teraz trenerem, ja zawodnikiem i mam wykonywać jego polecenia jak najlepiej. Współpraca układała nam się dobrze, nie było "zgrzytów".

    Doświadczony defensor, choć nagabuje go o to niejeden kibic, nie chce składać jednoznacznych deklaracji, że Stal awansuje do drugiej ligi już za pół roku.

    - Bardzo bym chciał, ale nie pokuszę się o taką deklarację - oświadcza "Jaro". - Bo czeka nas jeszcze 15 meczów, kawał drogi przed nami, jesteśmy dopiero na półmetku. Stal Rzeszów, Motor Lublin, Kmita Zabierzów będą starały się nas dogonić. Ja jednak dobrze pamiętam nasz awans trzy sezony temu do drugiej ligi pod wodzą trenera Piotra Brzezińskiego. Przeżyliśmy wtedy piękne chwile i warto byłoby je powtórzyć...



    Jaromir Wieprzęć ma 31 lat, jest wychowankiem Stali Stalowa Wola, grał też w Rakowie Częstochowa, KSZO Ostrowiec, do Stali powrócił w lipcu 2005 r. Rozegrał łącznie 107 spotkań w ekstraklasie, w barwach "Stalówki" i Rakowa, był młodzieżowym reprezentantem Polski. Żonaty, żona Katarzyna, synowie - Maciej (5 lat), Jakub (rok).

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!