Mają dość straszenia i szykan!

    Mają dość straszenia i szykan!

    Agata Dziekan dziekan@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Chcecie się nas pozbyć! - krzyczał jeden z protestujących.

    Chcecie się nas pozbyć! - krzyczał jeden z protestujących. ©A. Dziekan

    Mieleccy sanitariusze boją się zwolnień, próbują zmusić starostę, by im pomógł.
    Chcecie się nas pozbyć! - krzyczał jeden z protestujących.

    Chcecie się nas pozbyć! - krzyczał jeden z protestujących. ©A. Dziekan

    Wyrok Sądu Pracy w Mielcu

    Wyrok Sądu Pracy w Mielcu


    W trakcie manifestacji pracownicy pogotowia podnosili, że decyzja dyrektora o zwalnianiu sanitariuszy nie ma podstaw prawnych. Powoływali się na wyrok Sądu Pracy w Mielcu, który niedawno rozstrzygnął pozew jednego ze zwolnionych. Przywrócono go do pracy argumentując, że ustawa o ratownictwie medycznym rzeczywiście daje możliwość zatrudniania sanitariuszy do końca 2010 roku.



    Około 50 pracowników mieleckiego pogotowia z transparentami "Odwołać dyrektora Bobera", i "Dość straszenia i szykan" przyszło wczoraj przed budynek starostwa powiatowego. Manifestowali przeciwko zwolnieniom, które ogłosił szef stacji.

    Ta manifestacja to dalszy ciąg konfliktu w mieleckim pogotowiu, który rozgorzał na dobre na początku grudnia poprzedniego roku. Wtedy to sanitariusze i ratownicy medyczni zjawili się na sesji Rady Powiatu, aby zwrócić się o pomoc do organów samorządowych.

    Starosta nadzoruje pracę pogotowia. Szef stacji ogłosił w grudniu, że zwolni 11 sanitariuszy. Argumentował, że od nowego roku w pogotowiu mogą pracować tylko ratownicy medyczni - dla sanitariuszy, którzy nie posiadają odpowiedniego wykształcenia, nie ma już miejsca. Pracownicy pogotowia tymczasem przekonywali, że ustawa o ratownictwie medycznym, na którą powołuje się dyrektor, daje czas sanitariuszom na uzupełnienie wykształcenia do końca 2010 roku.

    Po tej wizycie w starostwie powstał zespół roboczy, który miał znaleźć sposób rozwiązania sporu.


    Manifestujący ruszyli z transparentami w stronę wejścia do starostwa.
    (fot. A. Dziekan)

    STAROSTA NIE CHCE POMÓC?

    - Do tej pory nie mamy odpowiedzi ze starostwa. Mieli zająć się naszą sprawą, pisaliśmy pisma, bez odzewu - mówili pracownicy pogotowia, którzy zebrali się wczoraj przed budynkiem starostwa. Zdecydowali się na zorganizowanie manifestacji, bo stracili cierpliwość. - Starosta jest po stronie dyrektora. Nie chce nam pomóc - twierdzili wznosząc transparenty.

    Manifestanci przynieśli petycję podpisaną przez ludzi popierających ich protest. Zebrali dwa tysiące podpisów. Zażądali odwołania dyrektora Zbigniewa Bobera, przywrócenia do pracy zwolnionych już dwóch sanitariuszy i rezygnacji z planowanych zwolnień grupowych. Chodzi o zamiar zwolnienia jeszcze siedmiu sanitariuszy i kilku kierowców karetek.

    Manifestujący najpierw stanęli kilkadziesiąt metrów od budynku. Po godzinie 10 rozłożyli transparenty z napisami "Odwołać dyrektora Bobera", i "Dość straszenia i szykan", "Starosto obudź się", "Chcemy dyrektora, a nie destruktora". Potem ruszyli w kierunku wejścia głównego do starostwa. Włączyli syrenę, taką, jaką używają kibice na stadionach i krzyczeli: - Czekamy na starostę!

    CHCECIE SIĘ NAS POZBYĆ!

    Andrzej Chrabąszcz wyszedł do nich po półgodzinie. - To jest problem wynikły z ustawy o ratownictwie medycznym - próbował tłumaczyć. - Zapraszam do mnie do gabinetu. Porozmawiamy. Przedstawię też działania, które podjęło starostwo - mówił. - Byliśmy parę razy. Ile razy mamy rozmawiać? Pan starosta już nas skazał na zwolnienia. Chcecie się nas pozbyć. - krzyczeli manifestanci. - Cicho bądźcie - uspokajali ich inni. Pytali, kiedy otrzymają odpowiedź na petycję. - Na pewno nie dzisiaj. Chcecie zwolnienia dyrektora. Nie podejmiemy decyzji w tej sprawie w ciągu jednego dnia - mówił starosta.

    O godzinie 11 w starostwie rozpoczęła się sesja Rady Powiatowej. Do sali weszła też część manifestujących pracowników pogotowia. Radni zdecydowali, że w najbliższy wtorek zbiorą się na specjalnej sesji poświęconej tylko tej sprawie pogotowia. Wtedy protestujący wyszli.

    SANITARIUSZY ZASTĄPIŁ RATOWNIKAMI

    W trakcie manifestacji i sesji Rady Powiatu dyrektor pogotowia nie był obecny. Zjawił się pod koniec obrad. Radni zapytali o sytuację finansową kierowanej przez niego placówki. Ciekawiło ich, czy bez szwanku dla działania pogotowia nie da się rozwiązać sprawy sanitariuszy. Dyrektor odpowiadał, że wyznaczeni do zwolnienia pracownicy od grudnia są na zwolnieniach lekarskich i on już na ich miejsce zatrudnił ratowników medycznych. Zostały poczynione ruchy kadrowe i już nie da się tego odwrócić - informował.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo