Często żyjemy na krechę

    Często żyjemy na krechę

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    - Kiedy brakuje na opłatę bywamy deską ratunku. Klientów jest jednak mniej niż przed laty, więc chyba mieszkańcom wiedzie się lepiej – mówi Małgorzata

    - Kiedy brakuje na opłatę bywamy deską ratunku. Klientów jest jednak mniej niż przed laty, więc chyba mieszkańcom wiedzie się lepiej – mówi Małgorzata Koluch, współwłaścicielka lombardu w Stalowej Woli. ©Z. Surowaniec

    Większość Polaków ma kłopoty ze spłatą na czas. Zalegamy z ratami, czynszami i rachunkami.
    - Kiedy brakuje na opłatę bywamy deską ratunku. Klientów jest jednak mniej niż przed laty, więc chyba mieszkańcom wiedzie się lepiej – mówi Małgorzata

    - Kiedy brakuje na opłatę bywamy deską ratunku. Klientów jest jednak mniej niż przed laty, więc chyba mieszkańcom wiedzie się lepiej – mówi Małgorzata Koluch, współwłaścicielka lombardu w Stalowej Woli. ©Z. Surowaniec

    - Jak tu nie brać kredytu? - dziwi się pani Maria, emerytka, której szybka pożyczka pozwoliła wykupić drogie lekarstwa.Odda za trzy tygodnie, ale czy wtedy zapłaci za czynsz?

    Nie ona jedna na dużym tarnobrzeskim osiedlu ma problem z opłatami w spółdzielni. Kiedy w domu są kłopoty z pieniędzmi najprościej odsunąć zapłatę czynszu.

    - Zaległości ma jedna czwarta lokatorów, sięgają 3 milionów złotych - mówi Augustyn Turek, prezes spółdzielni mieszkaniowej Siarkowiec. W Mieleckiej Spółdzielni Mieszkaniowej zadłużenie lokatorów sięga 1,4 miliona złotych.

    - Bywało gorzej, ale dług nie wpływa na naszą płynność finansową - ocenia Zbigniew Buczek, prezes Mieleckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. - Ale gorsze jest to, że kilkadziesiąt rodzin ma wielkie problemy z wyjściem na prostą.

    Z wyliczeń firmy InfoMonitor BIG, która zebrała dane o zadłużeniu Polaków wynika, że coraz więcej rodaków ma kłopoty z terminową spłatą długów. Rok temu w sierpniu liczba nie przekraczała miliona, a dziś to 1,2 mln osób. Badania sondażowe pokazują, że 10 procent gospodarstw domowych w Polsce zalega ze spłatą należności typu: czynsz, elektryczność, telefon czy podatki a blisko połowa z nich ma trudności z uregulowaniem tych zaległości.

    Łatwo wpaść w tarapaty

    Spłacanie bankowych rat jest już czymś naturalnym. - Bo jeśli ktoś zarabia 900 złotych i wszystko wydaje na opłaty, a z drugiej podobnej pensji musi utrzymać rodzinę, nie jest łatwo - mówi Beata Kubrak z Tarnobrzega. Woli jednak odłożyć pieniądze niż wziąć kredyt. - Bałabym się, bo w rodzinie pracuje tylko mąż a banki szaleją z oprocentowaniem.

    Rosnące stopy procentowe sprawiają, że musimy spłacać coraz wyższe raty. Ale to nie odstrasza przed braniem kredytów konsumpcyjnych. Szybko rośnie zadłużenie na naszych kartach kredytowych. - Niestety, jeszcze nie wszyscy wiedzą, jak z nich korzystać, żeby nie płacić niepotrzebnych odsetek. Zadłużają się, a potem nie mają z czego spłacać - mówi Magdalena Dendura, zastępca dyrektora w oddziale jednego z dużych banków.

    Przyznaje, że najwięcej kłopotów nie mamy wcale ze spłacaniem kredytów mieszkaniowych, ale z kredytami gotówkowymi. Dach nad głową jest najważniejszy, to są najsolidniej spłacane pożyczki.

    Zdaniem dyrektora innego tarnobrzeskiego banku, jeśli już klienci mają problem to najczęściej ze spłatą zakupów na raty. - Sklepy kuszą niskimi ratami. Wystarczy okazać dowód, ale żaden klient nie napisze całej prawdy we wniosku, że ciąży na nim kilka innych zobowiązań. Łatwo się kupuje i wpada w spiralę zadłużenia.

    Upadłość wciąż niemożliwa

    Ratunkiem dla najbardziej zadłużonych byłaby tak zwana upadłość konsumencka. - Polska jest jedynym z niewielu państw, które nie ma takiej ustawy. Projekt przygotowany przez rząd mamy nadzieję, jeszcze przed wakacjami trafi do Sejmu - mówi posłanka Platformy Obywatelskiej Krystyna Skowrońska.

    Z opracowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości projektu wynika, że wniosek o upadłość będzie mogła zgłosić każda prywatna osoba, która straci płynność finansową. O tym, czy uzyska umorzenie długu lub rozłożenie go na pięcioletnie raty ma decydować sąd. Niewypłacalność musi być bowiem skutkiem "wyjątkowych i niezależnych od osoby okoliczności", takich jak utrata pracy, długotrwała choroba, czy nieszczęśliwy wypadek.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo