W Mielcu zamiast drogi - wielka woda

    W Mielcu zamiast drogi - wielka woda

    Magdalena Małodzińska

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Jazda samochodem należy na tym odcinku  raczej do ekstremalnych sportów.

    Jazda samochodem należy na tym odcinku raczej do ekstremalnych sportów. ©M. Małodzińska

    Mieszkańcy Miasteczka Młodego Robotnika w Mielcu są oburzeni warunkami w jakich przyszło im mieszkać i winią za to władze miasta.
    Jazda samochodem należy na tym odcinku  raczej do ekstremalnych sportów.

    Jazda samochodem należy na tym odcinku raczej do ekstremalnych sportów. ©M. Małodzińska

    Budowa kanalizacji na Miasteczku Młodego Robotnika w Mielcu miała zakończyć się początkiem maja. Tymczasem wystarczy niewielki deszcz, aby droga zamieniała się w wielką kałużę. Sprawa utknęła w martwym punkcie.

    Mieszkańcy Miasteczka Młodego Robotnika codziennie z niepokojem spoglądają w niebo. Wystarczy bowiem niewielki deszcz, żeby droga dzieląca ich do głównej ulicy - Alei Niepodległości była nie do przejścia.

    Skargi trwają już dobrych parę miesięcy, mieszkańcy zamierzają nawet złożyć, i to nie tylko w sprawie kanalizacji, petycję do prezydenta. Teraz bowiem, kiedy panuje deszczowa pogoda, problem narasta.

    Rzecz w tym, że wstępne prace przy kanalizacji przyniosły więcej szkody niż pożytku. Józef Łopuszyński, kierownik Biura Inwestycyjno - Technicznego Urzędu Miejskiego w Mielcu twierdzi, że droga na osiedlu ma być całkowicie remontowana. Kiedy natomiast miałoby do tej modernizacji dojść? - tego już kierownik wydziału nie potrafi powiedzieć. Dlaczego? W budżecie miasta na razie brakuje pieniędzy na ten cel.

    Tylko że, jeszcze kilka miesięcy temu, i bez remontu drogi, woda jakoś spływała do kratki kanalizacyjnej. Teraz nie dość, ze nie spływa, to jeszcze kratka nie jest odpowiednio zabudowana, co z kolei stwarza niebezpieczeństwo dla przejeżdżających tamtędy samochodów. Magistrat nie przyznaje się do winy, mieszkańcy zapowiadają, ze tak sprawy nie zostawią.

    ROZPAPRALI I ZOSTAWILI

    - Ja jestem prostą kobietą, ale wiem, że jak się remontuje drogę, to najpierw sprawdza się kanalizację, a dopiero później bierze się za teren. A ci wielcy fachowcy, to chyba wszystko robią na odwrót! - niemal krzyczy ze wściekłości jedna z mieszkanek.

    Jedyną osobą z osiedla, która nie boi się mówić głośno o problemie jest pani Barbara - Mieszkam tu dopiero dwa lata, ja się nie boję….Dlaczego wszystkie inne osiedla w naszym mieście pięknieją, a tutaj jest Mielec B? Nie, my się na to nie zgadzamy, będziemy walczyć!

    Dalej opowiada o okolicznościach rozpoczęcia robót przy odcinku - Prace przy drodze ruszyły dokładnie wówczas, kiedy zaczęli remontować blok numer 4 i coś tam mieli przyłączać. Tylko że ta droga po każdym większym deszczu zamienia się w gigantyczną kałużę. Wcześniej jeszcze gdzieś tam spływała, ale teraz sytuacja jest już naprawdę dramatyczna. Ktoś tam musiał popełnić błąd, tylko że teraz nikt nie chce się do tego przyznać.- twierdzi.
    NIE CHODZI TYLKO O KANALIZACJĘ

    Pani Barbara jest też tą odważną, która postanowiła złożyć petycję do prezydenta - Przecież tak dłużej nie może być! W tej sytuacji, to chyba najrozsądniejszy pomysł.
    Jak dodaje, jest pewna, że poprą ją niemal wszyscy mieszkańcy - Na pewno podpiszą, przecież tu chodzi o wspólną sprawę. Trochę ich nie rozumiem, nie wiem, dlaczego nie chcą pokazywać twarzy. Wiem natomiast, że tak tego nie zostawią…
    Jednak protesty mieszkańców nie dotyczą tylko samej drogi. Sporną kwestią okazało się, planowane przez miasto, umieszczenie w bardzo bliskiej odległości od bloków - koszy na śmieci - Gdzie to podobne, żeby odpady leżały zaraz przed samym nosem? Czym my mamy oddychać? - pyta pan Tomasz
    Mieszkańcy zapowiadają, że jak plany te nie ulegną zmianie, oni zawiadomią już kogo trzeba - Jak tylko postawią ten nieszczęsny kosz przy samym wejściu do bloku my dzwonimy do Sanepidu. Oni już zrobią porządek!

    BĘDZIE GENERALNY REMONT

    W sprawie feralnej drogi nie bardzo wylewny w słowach jest administrator Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych, Ludwik Głodzik - My tam tylko sprzątamy. Wszelkie decyzje podejmuje Urząd Miasta.

    Tam natomiast usłyszeliśmy dokładnie tą samą odpowiedź co cztery miesiące temu, a mianowicie, że remont tak naprawdę dopiero się rozpocznie. Józef Łopuszyński, przyznaje, że wstępne prace już były przeprowadzane. - Rzeczywiście, coś już było robione. Jednak teren ten wymaga generalnego remontu. A żeby mogło do niego dojść, potrzebna jest cała dokumentacja, inwestycja ta musi być przewidziana podczas opracowywania budżetu na przyszły rok. Musi ją też, oczywiście, uchwalić Rada Miasta -mówi Józef Łopuszyński,
    Kierownik wydziału twierdzi, że za obecną sytuację odpowiedzialni są też sami mieszkańcy, którzy jego zdaniem, zatykają kratkę, co powoduje, ze woda nie spływa. Wiceprezydent miasta, Fryderyk Kapinos z kolei podkreśla, że prace przy kanalizacji są możliwe już teraz, ale tylko doraźne. -Odpowiednie służby mogą w nagłych przypadkach wypompowywać wodę. Na razie możemy pomóc tylko doraźnie.
    Tylko, że te "nagłe przypadki" na osiedlu to codzienność. Poza tym, jak mówią mieszkańcy, na osiedlu żadne służby nie przeprowadzały i nie przeprowadzają jakichkolwiek, po wstępnych, prac doraźnych.

    TRZEBA POCZEKAĆ...KLIKA LAT

    Wiceprezydent zaznacza, że prace przy kanalizacji wchodziłyby w zakres remontów, jakie będą przeprowadzane w ramach zmiany planu zagospodarowania całego osiedla, a jego finał planowany jest jednak za dobre kilka lat.

    Przypomnijmy, że według założeń planu na osiedlu miałyby powstać parkingi, chodniki, miejsca do spacerowania i, oczywiście - nowe drogi . Wybudowanych zostałoby też sześć eleganckich bloków mieszkalnych, co oznaczałoby 454 nowych mieszkań. Koncepcja kusząca, ale też wciąż daleka od realizacji.

    Wiceprezydent dodaje, że w najbliższych planach miasta jest za to zainstalowanie na osiedlu placu zabaw. Sprawa kanalizacji musi natomiast poczekać.
    Nasuwa się tylko pytanie, jaki sens mają "wstępne" prace przy kanalizacji, które zamiast nieco podratować sytuację, niemal odcięły mieszkańców od innych części miasta. Teraz pozostaje im tylko czekać. A przed nami przecież najbardziej deszczowe miesiące …

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo