Obrońcy zwierząt biją na alarm. Coraz częściej dochodzi do...

    Obrońcy zwierząt biją na alarm. Coraz częściej dochodzi do barbarzyństwa

    Zdzisław Surowaniec

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Dr Beata Pawliszyn pokazuje zdjęcie rentgenowskie, na którym widać śrut z wiatrówki z nodze psa.

    Dr Beata Pawliszyn pokazuje zdjęcie rentgenowskie, na którym widać śrut z wiatrówki z nodze psa. ©fot. Zdzisław Surowaniec

    Strzelanie z wiatrówki do bezdomnych kotów i wałęsających się psów, nastawianie na zwierzęta wnyk w ogrodach działkowych - to problem, który bulwersuje obrońców i miłośników zwierząt w Stalowej Woli.
    Dr Beata Pawliszyn pokazuje zdjęcie rentgenowskie, na którym widać śrut z wiatrówki z nodze psa.

    Dr Beata Pawliszyn pokazuje zdjęcie rentgenowskie, na którym widać śrut z wiatrówki z nodze psa. ©fot. Zdzisław Surowaniec

    - Rzeczywiście, sporo bezdomnych zwierząt przynoszonych do mnie jest postrzelonych - zapewnia Beata Pawliszyn, lekarz weterynarii z gabinetu "Anvet" przy Alejach Jana Pawła II. Śruty są wyczuwalne pod skórą zwierząt. Zdarza się również, że o tym, że zwierzę jest postrzelone, wykazuje prześwietlenie rentgenowskie robione przy okazji objawów choroby.

    DARMOWA STERYLIZACJA

    - Właśnie robiłam prześwietlenie płuc psa i wyszło, że w jego ciele jest śrut wiatrówki - pokazuje dr Pawliszyn podświetlone zdjęcie rentgenowskie. - Prawdopodobnie przeszedł przez płuco zanim utkwił w mięśniu - domyśla się.

    W Stalowej Woli od trzech lat miasto finansuje sterylizację bezpańskich kocic. Wystarczy złapać kota, w Urzędzie Miasta pobrać talon i w jednym z trzech gabinetów weterynaryjnych zlecić wykonanie zabiegu. Miasto płaci właścicielom gabinetów, którzy są uczestnikami akcji, 50 zł za jeden zabieg. Tak jest od trzech lat. Rocznie wydawanych jest około 115 talonów, wartości blisko 6 tys. zł.

    Jednak - jak przyznaje dr Pawliszyn - kiedy wykonuje zabieg sterylizacji bezpańskich kocic, u wielu zwierzaków wyczuwa pod skórą śruty. To namacalny dowód na to, że problem istnieje. Sprawców nie sposób jest wykryć.

    STRZAŁY DO ZWIERZĄT

    - To gołębiarze strzelają na działkach do kotów - są tego pewni obrońcy zwierząt, jacy przyszli do naszej redakcji. Jak się okazuje, w regulaminie działkowców jest zapis, że na działkach można trzymać tylko kury, gołębie i króliki. Co bardziej krewcy działkowcy walą więc do kotów i psów z wiatrówek. Albo zastawiają wnyki. - W Stalowej Woli znikło w ubiegłym roku sto psów - zapewnia miłośniczka zwierząt.

    - Koty zaliczane są do zwierząt wolnożyjących. Wystarczy je nakarmić, pozwolić im przenocować w piwnicy, a same sobie poradzą - zapewnia kobieta, która opiekuje się kilkoma kotami. - Pani Basia opiekuje się piętnastoma kotami - zapewnia i wylicza, że przy kotach nie uchowa się ani jeden szczur czy mysz w piwnicy.

    - Niestety zwłaszcza gołębiarze strzelają na działkach do kotów. Widzę wiele okaleczonych zwierząt. Walczymy z tym, bo to jest barbarzyństwo - powiedział nam Józef Bar, wiceprezes Rodzinnego Ogrodu Działkowego "Hutnik II".

    Komentarze (6)

    Wszystkie komentarze (6) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Sport

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Wideo

    Galerie zdjęć