Przygody alkoholowe

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Spotyka się dwóch studentów: - Gdzie idziesz?
    Można byle z umiarem

    Można byle z umiarem ©archiwum

    - Na wódkę.
    - Dobra, namówiłeś mnie.

    ***

    Do baru gdzieś w Polsce wchodzi Amerykanin i mówi:
    - Wy, Polacy, ponoć jesteście strasznymi pijakami. Zakładam sie o 100 $, że nikt nie wypije całej butelki wódki jednym łykiem. -
    W barze wszyscy ucichli. Jeden gość nawet wyszedł, jednak po pięciu minutach wrócił i pyta się Amerykanina:
    - Zakład aktualny? -
    Amerykanin potwierdził. Facet wziął flaszkę i jednym łykiem wypił całą jej zawartość. Ktoś się go pyta:
    - A gdzie ty uciekłeś? -
    - Do baru obok sprawdzić czy mi się uda.

    ***

    Przy barze siedzi dwóch mężczyzn. Piją równo i mocno. Nagle jeden z nich spada ze stołka na podłogę i leży bez ruchu. Jego przyjaciel spogląda na barmana i mówi.
    - I to się nazywa siła charakteru. On zawsze wie, kiedy przestać.

    ***

    Siedzi dwóch pijaczków w knajpie. Pija ostro. Około północy:
    - Wiesz stary, muszę już iść.
    - A daleko masz?
    - Nie, na Matejki, tu zaraz obok.
    - Tak? Ja też mieszkam na Matejki. Dwanaście.
    - Co ty!? To jesteśmy sąsiadami. Ja pod dwójka na parterze.
    - Zaraz... To Ja mieszkam pod dwójka!
    - Chwila....... JACUŚ?
    - TATA???????

    ***

    Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie:
    - Klinika?
    - Pomyłka, prywatne mieszkanie.
    Za krótka chwilę ponowny telefon:
    - Klinika?
    - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie!
    - Ziutek, no co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo