Tarnobrzeg > Pokrzywdzony siedzi za kratkami

    Tarnobrzeg > Pokrzywdzony siedzi za kratkami

    ram/

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie


    Proces 65-letniego Stanisława B. z Tarnobrzega oskarżonego o usiłowanie zabójstwa 23-latka miał przed tarnobrzeskim Sądem Okręgowym ruszyć dzisiaj. Rozprawy jednak nie było, bo w sądzie zabrakło pokrzywdzonego, który… przebywa w areszcie śledczym.

    Wiele miesięcy sąd czekał na możliwość wyznaczenia terminu pierwszej rozprawy. Kiedy oskarżony został przebadany przez lekarza okazało się, że choruje na gruźlicę.
    Trafił więc do specjalistycznego szpitala w Łodzi (w warunkach aresztu śledczego), gdzie zajęli się nim lekarze. Teraz stan jego zdrowia jest już dobry, dlatego oskarżony trafił do aresztu śledczego w Rzeszowie, skąd dowożony będzie na rozprawy.

    Datę rozpoczęcia sprawy zaplanowano na wczoraj. Jeszcze proces nie ruszył, a już pojawiły się problemy. W sądzie nie stawił się pokrzywdzony, 23-letni tarnobrzeżanin. Z informacji, jaka dotarła do sądu wynika, że mężczyzna przebywa albo w areszcie śledczym, albo w zakładzie karnym - w związku z inną sprawą. Nie wiadomo jednak w którym zakładzie - to właśnie musi ustalić sąd, aby poinformować pokrzywdzonego o terminie rozprawy.

    Przypomnijmy. Krwawe zdarzenia opisane aktem oskarżenia rozegrały się 14 lipca ubiegłego roku na ulicy Zamkowej w Tarnobrzegu, obok budynku mieszkalnego dla osób eksmitowanych. Zarówno sprawca, jak i pokrzywdzony właśnie tam mieszkali, choć od dłuższego czasu serdecznie się nie lubili. Często dochodziło między nimi do konfliktów.
    Tak było również feralnego wieczoru. Stanisław B. wszczął kłótnię, w czasie której miał się odgrażać, że zabije 23-latka i jego kolegę. Po awanturze późniejszy pokrzywdzony wraz z kolegą poszedł do pobliskiego baru na piwo. Kiedy wracali, naprzeciw nich wyszedł skonfliktowany z nimi mężczyzna. W ręku trzymał nóż. Doszło do szamotaniny, w czasie której Stanisław B. uderzył nożem w plecy jednego z młodych mężczyzn.

    Na szczęście kolega rannego przytomnie wezwał pogotowie, ekipa karetki udzieliła pomocy poszkodowanemu, trafił on do szpitala. W ocenie biegłych lekarzy zadana rana realnie zagrażała jego życiu.

    Za usiłowanie zabójstwa Stanisławowi B. grozi nawet dożywocie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (3)

    Wszystkie komentarze (3) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo