Derby pełne chamstwa

    Piotr SZPAK, Arkadiusz KIELAR

    Echo Dnia Podkarpackie

    Echo Dnia Podkarpackie

    Gorzyczanie pod bramką Stali byli znacznie skuteczniejsi.

    Gorzyczanie pod bramką Stali byli znacznie skuteczniejsi. ©Marcin Radzimowski

    Gorzyczanie pod bramką Stali byli znacznie skuteczniejsi.

    Gorzyczanie pod bramką Stali byli znacznie skuteczniejsi. ©Marcin Radzimowski

    W derbach nie brakowało dyskusji i przepychanek między piłkarzami obu zespołów. Marcin Radzimowski

    W derbach nie brakowało dyskusji i przepychanek między piłkarzami obu zespołów.
    (fot. Marcin Radzimowski)

    Stal Stalowa Wola - Tłoki Gorzyce 0:2 (0:1).

    0:1 Wojciech Fabianowski 11, 0:2 Michał Gielarek 90+2.

    Stal: Wietecha 5 - Oczkowski 4 (70 Skiba nie klas.), Kasiak 4, Drabik 4, Sałek 4 - Szarowski 2 (46 Włoch 2), Drozd 5, Radawiec 0, Dziuba 4 - Bednarz 2 (57 Ślusarczyk 2), Stręciwilk 4.

    Tłoki: Petrykowski 6 - Wtorek 5, Kusiak 7, Syguła 7 - Korzonek 5, Zawadzki 8, Murdza 5, Szafran 7 (82 Gielarek 1), Ławryszyn 7 - Mazurkiewicz 4 (72 Kowalski), Fabianowski 7 (76 Pacuła nie klas.).

    Czerwona kartka: Radawiec (Stal, 85 min., za kopnięcie rywala), żółte: Drabik, Szarowski, Kasiak (S), Ławryszyn, Murdza, Kowalski, Zawadzki (T). Sędziował: A. Smalcerz z Sosnowca. Widzów: 700.

    Po meczu piłkarze Stali roztrzaskali drzwi od swojej szatni. Wszyscy byli wściekli, przede wszystkim na siebie, ale dostało się też sędziemu. Gorzyczanie wygrali, więc powodów do zadowolenia im nie brakowało. Kilku z nim jednak zmąciło radość fatalne zachowanie stalowowolskiej publiczności...

    Czy można po 11 latach gry w jednym klubie zostać zelżonym przez dawnych, wydawałoby się wiernych kibiców? Okazuje się, że w Stalowej Woli wszystko jest możliwe. Paweł Szafran należał kiedyś do czołowych zawodników "Stalówki", grał z nią w pierwszej i drugiej lidze, ale dla niektórych nie miało to w ogóle znaczenia. Kiedy popularny "Lola" schodził z boiska, nasłuchał się tylko obelg.

    - Myślałem, że przez te 11 lat zrobiłem coś dla tego klubu i kibice dobrze mnie wspominają - kiwał głową zasmucony piłkarz.

    Niestety, chamstwo niektórych widzów przeniosło się także na innych byłych zawodników Stali, obecnie grających w Tłokach - Wojciecha Fabianowskiego i obecnego szkoleniowca zespołu z Gorzyc, Tomasza Tułacza. To z prawdziwym kibicowaniem na pewno nie miało nic wspólnego. Najgorsze w tym wszystkim było to, że również na boisku piłkarze obu drużyn nie szczędzili sobie złośliwości.

    W dotychczasowych meczach Stali i Tłoków cztery razy padł remis i chociaż obie strony prześcigały się w zapewnieniach, że interesuje ich tylko wygrana, to wśród kibiców można było znaleźć wielu, którzy twierdzili, że historia się powtórzy. I do 11 minuty wydawało się, że będą mieli rację. Bo na boisku... nie działo się niemal nic. Oba zespoły grały nerwowo, trwało tak zwane rozpoznanie sił, które nie służyło widowisku. Za to gol, jaki padł w 11 minucie zrekompensował wszystko. Piłka wśród zawodników Tłoków szła jak po sznurku, najpierw przed pole karne wrzucił ją Paweł Wtorek, futbolówkę przejął Paweł Szafran, który fantastycznym podaniem uruchomił w polu karnym Wojciecha Fabianowskiego. A "Fabian" idealnym uderzeniem z powietrza umieścił piłkę w siatce, Tomasz Wietecha był bez szans. Kilkudziesięciu kibiców z Gorzyc ryknęło z radości, a na stalowowolskich trybunach zapadła konsternacja.

    Gdyby Tłoki poszły za ciosem mogły rozstrzygnąć spotkanie już do przerwy, bo "stalowcy" wydawali się zupełnie oszołomieni takim obrotem sprawy. Nieoczekiwanie jednak drużyna Tomasza Tułacza cofnęła się i zdecydowała się tylko czyhać na kontrę. Fakt, że zaatakować musieli w tym momencie gospodarze, ale długo brakowało im pomysłu. Pieczołowicie pilnowany przez Dariusza Zawadzkiego Daniel Radawiec nie mógł rozgrywać swobodnie piłki, zawodziły w Stali skrzydła. Kibice mogli liczyć tylko na stałe fragmenty gry i "firmowe" zagrania pomiędzy Radawcem a Markiem Drozdem. I w 35 minucie o mało się nie doczekali. Z rzutu rożnego dośrodkował "Radar", a do główki w polu karnym w swoim stylu wyskoczył Drozd. Jakim cudem obronił ten strzał Krzysztof Petrykowski, pozostanie jego tajemnicą...

    Wcześniej strzelał także groźnie Drozd, a młody Łukasz Stręciwilk o mały włos nie strzelił gola... plecami. Goście w tym czasie ograniczali się do kontr, które niespecjalnie im wychodziły i nieomal sami nawarzyliby sobie piwa. W 45 minucie padł bowiem gol dla miejscowych, ale... nie uznał go sędzia. I rzeczywiście, zanim Radawiec uderzył celnie sprzed pola karnego, wyraźnie było słychać gwizdek arbitra. Nie do końca tylko było wiadomo, o co mu chodziło... Sędzia uznał, że w polu karnym jednego z gorzyczan faulował Drozd, ale według wielu obserwatorów powinien być... rzut karny dla Stali, bo Drozd rzeczywiście brał udział w całym zamieszaniu, tyle, że to on był faulowany.

    Ten incydent miał spory wpływ na postawę zawodników "Stalówki" w drugiej połowie. Najwyraźniej wszyscy uznali, że sędzia sprzyja Tłokom i postanowili... odegrać się na rywalach. Nerwów na wodzy nie potrafili jednak utrzymać ani jedni, ani drudzy, a oliwy do ognia dolewał sędzia, który nie zawsze potrafi zapanować nad sytuacją, zawody prowadził wyjątkowo po "aptekarsku". Stąd też często na boisku trwały przepychanki, dyskusje, a kilka razy nie doszło omal do bójki.

    W 85 minucie nastąpiła kulminacja wcześniejszych zdarzeń. Kompletnie niespodziewanie chyba najspokojniejszy człowiek w ekipie Stali, Daniel Radawiec podbiegł do Dariusza Zawadzkiego i... bezceremonialnie go kopnął. Ponoć wcześniej, jak twierdził "Radar", jego rywal zrobił mu to samo. To jednak nie karate. Sędzia ukarał gorzyczanina żółtą kartką, a stalowowolanina, jak najbardziej słusznie, wyrzucił z boiska.

    W tym momencie nikt już nie miał wątpliwości, że Tłoki nie dadzą sobie wydrzeć wygranej. Goście też dobrze o tym wiedzieli, chociaż Anatolij Ławryszyn po jednym z ostrych starć musiał biegać po boisku ze specjalnym opatrunkiem na głowie. W 80 minucie pojedynek "sam na sam" przegrał wprawdzie z Wietechą Szafran, ale w doliczonym już czasie gry rezerwowy Michał Gielarek nie zmarnował szansy. Otrzymał wspaniałe podanie w pole karne od innego "rezerwisty", Marcina Pacuły, kiwnął jeszcze bramkarza Stali i spokojnie skierował piłkę do pustej bramki. Gorzyczanie najpierw cieszyli się z drugiej bramki, a kilkadziesiąt sekund później już z wygranej.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Zobacz koniecznie:

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Ocena prezydentów, burmistrzów, wójtów. GŁOSOWANIE ZAKOŃCZONE

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Szukasz taniego mieszkania na Podkarpaciu? Sprawdź najlepsze oferty

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Oceń swojego radnego. Zagłosuj

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!

    Nie przegap szansy wygrania pieniędzy i mieszkania z Echem Dnia!