Kolejni parafianie przeciwko proboszczom. Co z autorytetem Kościoła?

Dodano: 21 lipca 2012, 13:00 Autor:

Mniów, Oleszno, Suków, ostatnio Cierchy. Coś się w ludziach burzy, gotuje, kipi. W ciągu ostatnich kilku miesięcy parafianie stają przeciwko starym lub nowym proboszczom.

Od kilku dni na forum echodnia.eu wrze: "Zbulwersowani są mieszkańcy parafii Cierchy gmina Mniów po zmianie decyzji ksiądza biskupa Ryczana. 90% parafii była i jest za odejsciem księdza proboszcza Zdzisława Skrobota i taka też była decyzja biskupa. Z niecierpliwością i wielką nadzieją czekaliśmy na przyjście nowego proboszcza, ktory ożywi nasz kosciół, który kocha dzieci, przygarnie młodzież i kościół przestanie pustoszeć, gdyż coraz więcej ludzi rozjeżdża się na msze po innych pobliskich kościołach.

Kościół był budowany przez księdza Gareckiego z takim wielkim trudem przez trzy małe miejscowości a już niedługo będzie świecił pustkami. Dlaczego biskup zlekceważył prośby, błagania i starania parafii a zasugerował się opinią mniejszości parafii.Czujemy wielkie rozczarowanie i zawód zmianą decyzji. Czy tak to właśnie powinno być? Jak się teraz z tym czuje biskup Ryczan bo my czujemy się oszukani!” – piszą mieszkańcy parafii Cierchy.

KOMU WIERZYĆ?

W kurii konsternacja. Bo pod koniec czerwca biskup ordynariusz Kazimierz Ryczan wydał dekret o zmianach w diecezji. Ksiądz Zdzisław Skrobot, proboszcz parafii pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Cierchach miał być przeniesiony do parafii świętej Tekli w Wolicy, a do cierchowian miał trafić ksiądz Sławomir Piwko, wcześniej proboszcz w parafii świętej Tekli w Wolicy. Tuż przed wyjazdem na wakacje biskup zmienił dekret.

Ksiądz Sławomir Sarek, rzecznik prasowy kurii tłumaczy: - Najpierw ksiądz biskup podjął decyzję o przeniesieniu ksiądza Skrobota do innej parafii na podstawie jego własnej prośby i prośby parafian. W Cierchach trzeba zbudować zaplecze, plebania jest w stanie opłakanym, a ksiądz Zdzisław sobie z tym nie radził. Ale po kilku dniach cofnął swoją prośbę, zgłosiła się też grupa parafian, którzy zdecydowali się go wesprzeć i dlatego ksiądz biskup wydał nowy dekret.

Ksiądz Sarek podkreśla, że o konflikcie proboszcza z parafianami ani o żadnych zarzutach dotyczących jego pracy duszpasterskiej nie słyszał. Sytuacja dopiero teraz zrobiła się niezręczna.

- No pewnie, że jest niezręcznie, bo jak my się mamy czuć? Komu w końcu wierzyć? – zastanawiają się parafianie.

- Komu wierzyć? – zastanawia się rzecznik kurii. Też czytał wypowiedzi na forum. – Łatwo jest anonimowo pisać: “przeciwko proboszczowi jest 90 procent parafii”, albo “za proboszczem jest 90 procent parafii”. Nasze doświadczenia pokazują, że zwykle po jednej i po drugiej stronie tworzy się grupka inicjatywna, a cała społeczność w ogóle nie jest zaangażowana emocjonalnie. I co w tej sytuacji? Robić referendum?

CIERCHY, PARAFIA NA ŻĄDANIE

Można powiedzieć, że parafia pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Cierchach powstała na żądanie. Wcześniej mieszkańcy Cierchów, Pępic i Oblęgora chodzili do kościoła w Chełmcach. We wsi była tylko mała drewniana salka katechetyczna. 30 kwietnia 1988 roku Stanisław Szymecki, ówczesny biskup kielecki na prośbę mieszkańców wsi erygował parafię w Cierchach. Świątynię budowała cała wieś. – Nasi rodzice i my, dzieci. Pamiętam, byłam wtedy chyba w trzeciej klasie podstawówki, malowałam kamienie w podmurówce. Takie rzeczy się szanuje, człowiek czuje, że to jego kościół. Dlatego teraz nie możemy się pogodzić z tym, że nie czujemy się w nim u siebie – opowiada parafianka z frakcji przeciwnej proboszczowi.

Parafia liczy nieco ponad 1000 osób. Ksiądz Zdzisław Skrobot, lat 58 jest w niej proboszczem od trzech lat. Wojujący abstynent. O tę abstynencję poszło najpierw. – Rok temu ksiądz kazał dzieciom komunijnym podpisać oświadczenie, że do 18 roku życia nie będą piły alkoholu i używały narkotyków. W tym roku rodzice się zbuntowali, to przez trzy niedziele na ogłoszeniach grzmiał, wytykał – opowiadają parafianie z Cierchów, którzy domagają się ustąpienia proboszcza.

- A, bo teraz ludzie na wszystko dzieciom pozwalają, jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził – bronią księdza Jadwiga i Edward Krakowiakowie z Malmurzyna.

- To nie do wytrzymania jak ksiądz czyta ogłoszenia, prawie drugie kazanie mówi i ciągle tylko ludzi opieprza. Człowiek wychodzi wkurzony, bo dobrego słowa nie usłyszy, aż się ciśnienie podnosi – żali się opcja przeciwna proboszczowi.

- Po wizycie biskupa się poprawiło i teraz proboszcz skraca ogłoszenia – tłumaczą zwolennicy.
Padają jeszcze zarzuty, że proboszcz nie wprowadził ciała zmarłego mieszkańca wsi do kościoła, bo w jego mniemaniu nie zasłużył na katolicki obrządek, że kupił za drogą blachę na pokrycie dachu, przez co oddala się budowa plebanii, że robi w kościele niepotrzebne kosztowne remonty.

- Z każdej złotówki się wyliczył jak miał odejść, na koncie parafialnym zgromadził 26 tysięcy złotych i oprócz tego 13,5 tysiąca na budowę plebanii. A remont się kościołowi należał, bo zaniedbany był – ripostują Krakowiakowie.

O TĘ PLEBANIĘ, SKŁADKI I CIĘŻKI KONTAKT

- O tę budowę plebanii ludzie są najbardziej obrażeni – tłumaczy Zofia Buchcic, sołtyska Pępic, należąca do nieformalnej rady parafialnej. – To była nasza inicjatywa, bo wstyd jak przyjeżdżają księża na rekolekcje, nawet nie ma ich gdzie zanocować, ani porządnej kuchni, żeby ugotować obiad. Ksiądz ogłosił składkę, ja miałam zbierać pieniądze, ale taka atmosfera się zrobiła na wsi, że ludzie nie chcieli dawać. To biedna okolica, bezrobocie, a w kościele tylko składka, to na misje, to na powodzian, daj i daj. I ludzie się zbuntowali. Po poświęceniu pól wygarnęłam proboszczowi: “co ksiądz narobił, teraz ludzie księdza nie lubią jak się im ciągle wytyka, że za małe składki. Jakżeśmy kościół wybudowali, to i plebanię wybudujemy”.

Sołtyska podkreśla, że proboszcz to człowiek modlitwy, głęboko pobożny, ale do ludzi ciężki. - Może przez to do innych parafii zaczęli jeździć na msze. Tu potrzeba proboszcza cierpliwego, co wyjdzie do ludzi, porozmawia, a nie tylko napomina.

I zwolennicy, i przeciwnicy zaliczają proboszczowi na plus wymianę instalacji elektrycznej w kościele, zakup nagłośnienia, dzwonów, ławek, remont dachu. – Ale jak ktoś chce posłuchać mszy przed kościołem, to ksiądz nagłośnienie wyłącza – zauważa frakcja przeciwna.

Kościół i plebania robią dobre wrażenie, czysto, schludnie, budynki zadbane, przystrzyżony trawnik i kwiaty na klombie. Na sznurku łopoczą uprane sutanny. Ksiądz proboszcz wychodzi do nas przed drzwi plebanii, ale nie chce komentować sytuacji, bo jak twierdzi nie ma pozwolenia kurii na udzielanie wywiadów. Jest przyjazny, ale zachowawczy. Za jego plecami w korytarzu pojawia się jego matka i ze starczą natarczywością domaga się, żeby wrócił do domu.

KILKA HISTORII O TACZKACH

Mniów, wrzesień, 2011. Parafianie przygotowali taczki dla proboszcza. Zarzucali mu, że przez 16 lat nie powołał rady parafialnej, pobierał bardzo wysokie opłaty za śluby, chrzty i pogrzeby, faworyzował jedną firmę pogrzebową i źle zarządzał parafialnym cmentarzem, obcesowo odnosił się do parafian. Kilkakrotnie interweniowali u dziekana i w kurii. W końcu zamknęli kościół i wystawili obywatelskie warty, żeby nie wpuszczać proboszcza. Biskup przyjął jego rezygnację.

Suków, czerwiec 2012. Parafianie przygotowali taczki dla proboszcza. Zarzucali mu nierozliczenie się ze sprzedaży placów na parafialnym cmentarzu, niegospodarność, zaniedbanie budynków parafialnych. Konflikt trwał od 20 lat. Biskup kielecki przeniósł proboszcza pod Proszowice.

Oleszno, lipiec, 2012. Parafianie przygotowali taczki dla nowo mianowanego proboszcza. Powołali Komitet Obrony Kościoła, zebrali 1000 podpisów w obronie starego proboszcza. Interweniowali w kurii w Kielcach, żeby biskup cofnął dekret o nowej nominacji i pozostawił ich dotychczasowego proboszcza, do którego mieli zaufanie. Nowy proboszcz złożył rezygnację. Biskup ją przyjął, proboszcz, który przeszedł na emeryturę, pozostał w Olesznie.

O wszystkich tych sprawach pisaliśmy w “Echu Dnia”.

AUTORYTET IDZIE OBOK

Socjologowie zajmujący się badaniem religii wskazują, że najczęściej powodem konfliktu między przedstawicielem Kościoła a wiernymi jest stosunek do ludzi i stosunek do pieniędzy. Brak przejrzystych, jasnych reguł, wzajemnego szacunku i zrozumienia zrujnował niejedną parafię. - Kiedyś parafia równała się społeczność, teraz już tak nie jest, bo nasze życie się pluralizuje – tłumaczy Maria Sroczyńska, doktor socjologii z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. - W parafiach, w których sprawnie działają rady parafialne, skupiające ludzi z różnych wspólnot i organizacji, współpraca wiernych z proboszczem układa się dobrze. Tak jest w większych miastach, gdzie ludzie mają łatwiejszy dostęp do informacji i kultury, są otwarci na konfrontowanie poglądów, częściej obie strony zadają sobie pytanie: czy na pewno mam rację?

Jak zauważa doktor Sroczyńska, na wsi wciąż dominuje stary model Kościoła ludowego, masowego, urzędowego, nastawionego na kontrolę, a nie na charyzmat osobowościowy, którego dziś szukamy u księdza. - Rada parafialna to często kółko wzajemnej adoracji albo papierowy twór. Ale i to środowisko powoli się zmienia, przybywa ludzi z wyższym wykształceniem, obytych w świecie, którzy widzą jak działa Kościół wspólnotowy w innych krajach. Żyjemy w czasach, w których szybciej zmienia się nasza świadomość, niż zachowania, dlatego obie strony, i wierni, i księża powinni zacząć uczyć się od siebie nawzajem.

Badania pokazują, że dla wielu Polaków Kościół nadal jest autorytetem, do którego chcą się odwoływać, na którym chcą budować swój świat wartości, ale oczekują, że będzie to autorytet autentyczny i nienachalny, który nie tyle idzie z przodu i wskazuje kierunek, ale raczej wskazuje go idąc obok człowieka.

- Te konflikty pokazują, że potrzebne są zmiany postaw po obu stronach, większa otwartość, lepsze przygotowanie formacyjne księży do tego, żeby podpowiedzieć człowiekowi sens życia. Albo ludzie zaczną się wzajemnie uczyć i zmieniać, albo Kościół stanie się w Polsce strukturą mniejszościową - uważa socjolog.

BISKUP ROZPATRZY

Rzecznik kieleckiej kurii informuje, że pod koniec lipca, po powrocie z urlopu biskup Ryczan jeszcze raz rozpatrzy sprawę proboszcza w Cierchach. I spotka się z wiernymi.

Czytaj więcej o:
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Najpopularniejsze

Czy podoba Ci się pomysł przykrycia ulicy Sienkiewicza w Kielcach szklanym dachem?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 1261.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Zadzwoń 0-801-164-279

Napisz maila:

Napisz na Gadu-Gadu: 42106419

Napisz na Skype: interwencje

Serwisy społecznościowe

echodnia.eu jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.echodnia.eu jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.